Przez lata szukałem sensownych argumentów przeciwko wciskaniu feminatywów na siłę – i w końcu trafiłem na coś, co rozwala całą dyskusję: oficjalną lekcję szkolną „Płeć a rodzaj gramatyczny wyrazów” na Zintegrowanej Platformie Edukacyjnej.

To jest po prostu złoto: rzetelne, bez ideologii, z tabelkami i przykładami dla liceum. I tu jest najlepszy paradoks – to szkolne podstawy gramatyki, coś, co każdy uczeń szkoły średniej powinien wiedzieć na pamięć (bo to materiał licealny, przygotowujący do matury z języka polskiego). A jednak w gorących dyskusjach o „wykluczaniu”, „widoczności” czy „psuciu języka” jakby nikt tej lekcji nie przeczytał.

Czarno na białym: rodzaj gramatyczny to arbitralna cecha języka, nie płeć biologiczna. Stół męski, choć bezpłciowy. Dziecko nijakie, choć ma płeć. Profesor może być kobietą, choć forma bazowa jest męska – wystarczy dodać przymiotnik lub czasownik w formie żeńskiej, np. „nowa profesor przyszła” zamiast „nowy profesor przyszedł”. Większość ludzi, którzy forsują prezeskę, ministerkę czy koordynatorkę, po prostu tego nie rozumie albo nie chce zrozumieć.

Męska forma generyczna obejmuje obie płcie – tak samo jak „Polacy” obejmuje wszystkie obywatelki i obywateli. Rada Języka Polskiego w stanowisku z 2019 roku (i w późniejszych wyjaśnieniach) mówi jasno: obie formy – męska i żeńska – są poprawne i dopuszczalne w polszczyźnie. Jednocześnie podkreśla, że kobieta ma prawo wybrać, w jakiej formie chce być określana (np. „jestem profesorem” albo „jestem profesorką”), a inni powinni ten wybór szanować – nie poprawiać na siłę, nie wymuszać jednej wersji. W sytuacjach ogólnych, zbiorowych lub gdy płeć nie jest istotna (np. w tytułach stanowisk, dokumentach, nazwach grup), męska forma generyczna nadal pozostaje naturalna i poprawna – nie jest „wykluczająca” z punktu widzenia normy językowej. Ale końcówka -ka w prestiżowych rolach często brzmi infantylnie lub obniża rangę. Nauczycielka w szkole podstawowej? Normalnie. Profesorka na uczelni? Dla wielu brzmi jak zdrobnienie.

Najlepszy przykład tej asymetrii prestiżowej to właśnie świat akademicki. W szkole mówimy „nauczycielka matematyki” i nikt nie ma z tym problemu. Na uczelni mówi się „nauczyciel akademicki” nawet do kobiety – w dokumentach, regulaminach, ogłoszeniach o pracę, umowach i bardzo często w codziennym języku („wszyscy nauczyciele akademiccy”, „jestem nauczycielem akademickim”). Forma „nauczycielka akademicka” prawie nigdy nie pada w bezpośrednim zwrocie – brzmi sztucznie, szkolnie i pozbawia prestiżu. Tu liczy się konkretny tytuł: „jestem profesorem”, „jestem adiunktem”, „jestem doktorem”, „jestem profesorką”, „jestem adiunktką”. Słowo „nauczyciel / nauczycielka akademicki / akademicka” kojarzy się z podstawówką, a nie z badaniami, habilitacją i autonomią naukową. Dlatego nawet kobiety na uczelni wolą męską formę albo konkretny feminatyw stanowiskowy – bo to brzmi poważniej i daje większy autorytet.

W naszym świecie dostępności przykładów nie brakuje.
Weźmy konkretną grupę na Facebooku – „Forum koordynatorek i koordynatorów dostępności” (tak się nazywa popularna grupa zrzeszająca osoby zajmujące się dostępnością cyfrową i fizyczną, licząca ponad 2000 członków). Brzmi sztucznie i na siłę. „Koordynatorzy” gramatycznie wystarcza dla grupy mieszanej lub nieokreślonej płciowo, a dodawanie żeńskiej formy tylko wydłuża nazwę i sygnalizuje „patrzcie, jaka inkluzywność”. Tyle że w środowisku, które codziennie walczy o pełną inkluzywność i usuwanie barier, ta nazwa jest czystą ironią: jest inkluzywna wyłącznie binarna (tylko kobiety i mężczyźni). Dla osób niebinarnych, które nie identyfikują się ani jako kobiety, ani jako mężczyźni, w nazwie grupy nie ma żadnego miejsca. Gdyby naprawdę chcieli być konsekwentni i inkluzywni, to nazwa „Forum koordynatorów dostępności” (generyczne) albo „Forum osób koordynujących dostępność” załatwiłaby sprawę dla wszystkich – bez wydłużania, bez binarnego podziału i bez udawania.

Podobnie z niepełnosprawnością: „osoby z niepełnosprawnościami” zamiast „osoby niepełnosprawne” jest forsowane w komunikatach i poradnikach, ale nazwy instytucji i ustaw zostają po staremu. Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych nadal nazywa się PFRON (nie „Osób z Niepełnosprawnościami”). Ustawa z 1997 r. to wciąż „o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych” – nikt nie zmienia tytułu na „osób z niepełnosprawnościami”, bo to oznaczałoby całą nowelizację, koszty i zamieszanie. Zmiany robi się tam, gdzie łatwo i tanio – reszta zostaje.

A na deser – coś, co pokazuje cały ten cyrk w najczystszej postaci. Mój ulubiony feminatyw? Facetka.

Słowo „facet” – ultra-męskie, chłopackie, od zawsze oznacza mężczyznę. I nagle ktoś dorzucił -kę. I powstała „facetka” na kobietę. I to śmiga od ponad 50 lat: „facetka od polskiego dała kartkówkę”, „patrz, jaka facetka leci na rowerze”, „moja facetka znowu mnie zaorała w dyskusji”. I nikt nie robi afery. Nikt nie krzyczy „to wyklucza facetki!”, „to seksistowskie!”, „trzeba zmienić na kobitkę!”. Działa. Przyjęło się. Bo brzmi głupio, slangowo i zabawnie – nikt nie traktuje tego na poważnie.

Więc powiedzcie mi: skoro feminatywy miałyby być wyłącznie o gramatyce i widoczności – to czemu akurat ten ultra-męski „facet” + -ka przechodzi bez problemu, a „prezeska” czy „chirurżka” wywołuje śmiech albo oburzenie? Bo tu nie o gramatykę chodzi. Tu chodzi o prestiż i chęć pokazania „jestem postępowy”.

W dostępności nie chodzi o to, żeby na siłę zmieniać język na bardziej „wrażliwy”, „inkluzywny” czy „postępowy”. Chodzi o to, żeby ludzie naprawdę mogli korzystać z przestrzeni – fizycznej, cyfrowej, publicznej – bez barier. A językowe akrobacje, które robi się wybiórczo, niekonsekwentnie i często tylko po to, żeby ktoś mógł powiedzieć „patrzcie, jaki jestem świadomy”, nie usuwają żadnej bariery. Wręcz przeciwnie – czasem same stają się nową, małą, ale irytującą przeszkodą.

Jeśli chcemy być naprawdę inkluzywni, zacznijmy od tego, co naprawdę ma znaczenie: czy ktoś na wózku wjedzie do budynku, czy osoba niewidoma przeczyta stronę, czy osoba głucha zrozumie komunikat na lotnisku. Język niech będzie narzędziem, a nie kolejnym polem do popisywania się postawą. Bo jak ktoś naprawdę rozumie, że rodzaj gramatyczny to jedno, a płeć biologiczna to drugie – to nie musi udowadniać swojej wrażliwości przez każdą podwójną formę. Po prostu mówi normalnie, krótko i skutecznie. I wtedy wszyscy wygrywają.

Jeśli ten tekst Ci się spodobał i chcesz, żebym dalej pisał bez ściemy – dorzuć symboliczną kawę:
https://buycoffee.to/rotnicki
Dzięki – to naprawdę pomaga.

https://a11y.report/facetka-przechodzi-prezeska-nie-dlaczego/

#dostępnośćJęzykowa #facetka #feminatywy #inkluzywnośćBinarna #językInkluzywny #płećBiologiczna #prestiżJęzykowy #rodzajGramatyczny