Oszukani pracownicy sieci kawiarni Etno Cafe
Gdy na początku lutego zgłosili się do nas oszukani pracownicy Etno Cafe, opowiedzieli nam historię starą jak polska przedsiębiorczość – po tygodniach pracy bez wypłat, pomimo obietnic, że ,,przelewy zaraz będą”, sieć kawiarni zniknęła, a bariści zostali z niczym.
Zarząd, na czele którego stał Tomasz Nietubyć, do dziś ignoruje próby kontaktu, a brak umów o pracę utrudnia odzyskanie pieniędzy.
100 tysięcy złotych – tyle w sumie należy się załodze, która poprosiła nas o pomoc. Dla każdego ta liczba znaczy co innego. Majętni prezesi spółek z ograniczoną odpowiedzialnością mogą wizualizować ją jako nowy mebel w salonie lub motor z wyższej półki. My, ludzie żyjący z miesiąca na miesiąc, wiemy że te pieniądze oznaczają raczej kilkadziesiąt nieopłaconych czynszów, ominięte wizyty u lekarza i bardzo wiele obiadów składających się z zupek chińskich oraz suchych bułek. Jest nam więc trochę trudniej przejść do porządku dziennego nad niesprawiedliwością, która dotknęła byłych pracowników Etno.
Dobrze zdajemy sobie sprawę, że przypadek tej konkretnej sieci kawiarni to tylko kropla w morzu polskiego biznesu. Według danych Państwowej Inspekcji Pracy, w samym tylko 2024 roku łączna wysokość zaległych wypłat wyniosła 270 milionów złotych. Nie można tutaj mówić o niczym innym, jak o kradzieży na ogromną skalę. Jest to kradzież tolerowana i wręcz ułatwiana przez rządzących, którzy tak bardzo przejmują się losem przedsiębiorców, że w imię ich zysków skazują na pracę na śmieciówkach miliony zwykłych etatowców, budujących ich bogactwo.
Sprawa Etno Cafe jest pod wieloma względami sprawą wszystkich pracowników. Umowy o pracę, szczególnie w gastronomii, są wyjątkiem, nie normą. Pracujemy na zleceniówkach, bez możliwości wzięcia płatnego urlopu czy L4. Nasze nadgodziny nie są adekwatnie opłacane, można nas zwolnić z dnia na dzień, i przy tym wszystkim, jak widać, nie dostajemy nawet ustalonych pensji. Niepewność zatrudnienia rodzi desperację, więc chwytamy się każdej pracy i trzymamy jej, nawet gdy szefostwo zalega z wypłatami. Właściciele firm widzą nasze położenie – i nie współczują nam, tylko się cieszą. Bo wiedzą, że pracownik bez alternatyw to pracownik, który zgodzi się na pracę w najgorszych warunkach, za najmniejsze pieniądze.
W pojedynkę może i jesteśmy słabsi. Żadnego z nas nie stać nas na najlepszych prawników, firmy od PRu czy lobbing w Sejmie. Sami nie możemy przeciwstawić się milionerom czy wielkim korporacjom. Ale naszą siłą jest wspólnota. Stojąc ramię w ramię, możemy walczyć z patologiami polskiego rynku pracy, i zwyciężać – co już wielokrotnie pokazaliśmy podczas wcześniejszych akcji Samoobrony Pracowniczej.
Demonstracja zorganizowana przez nas i pracowników sieci Etno Cafe 20 kwietnia pod wrocławskim Okrąglakiem pokazała, że razem mamy siłę. To jednak nie koniec – my wywieramy dalszą presję, planujemy kolejne działania i kontaktujemy się z prawnikami, a równolegle Związek Syndykalistów Polski – Wrocław pomógł pracownikom składać pisma do PIPu i ubiegać się o wypłatę należnych środków z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Nie poddajemy się, wierząc, że ta walka zakończy się sprawiedliwie i pracownicy otrzymają należne im pieniądze!
Dlatego jeśli też jesteś pracownikiem, zwracamy się do ciebie – pomóż nam w walce z nieuczciwymi praktykami szefów, kradzieżą pensji oraz łamaniem prawa pracy. Budujmy razem oddolną, pracowniczą siłę aby pokazać, że nie pozwolimy szefom na okradanie podwładnych, że będziemy wzajemnie się bronić i łączyć siły we wspólnym interesie!
#etno #etnocafe #okrąglak #protest #socjalizm #wrocław #związkiZawodowe
