Czytam obecnie
"Rękopis znaleziony w Saragossie".
Po 25% juz wiem że nie będzie to moja ulubiona książka ale dam radę może skończyć.
Mam jeszcze parę innych kupionych ale że były akurat fajne oferty to dorzuciłem:
"Do Gwiazd" Sandersona (sf)
"Portret Doriana Graya" (klasyka z wolne lektury)
"Druga Ziemia" Wolffa (sf)
Dodatkowo wrzuciłem na celownik:
"Cały ten błękit" Mellisa da Costa - zachwyty same a próbka ma 80 stron na czytniku!
I tu dochodzę do ostatniej książki...
"Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny" Thomas Mann.
NOSZ K....!
Jakiś nowy przekład i może dlatego prawie 100zł
ALE
PRÓBKA
36 stron!
Z CZEGO KSIĄŻKA ZACZYNA SIĘ OD 26 STRONY !!
bo wcześniej tłumacz prze 21 strony opisuje zapewne całe swoje życie i jakim zaszczytem i jak wymagające było to tłumaczenie.
No na Boga 10 stron tekstu to trochę za mało żebym miał wydać prawie stówkę na ebooka... A nie chcę iść specjalnie do Empiku bo tam śmierdzi Aliexpressem :/
Poczekam na jakieś tańsze wydanie może też bez wstępu tłumacza
Nowa książka do testów #kobo libra color.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5103227/pulapki-myslenia-o-mysleniu-szybkim-i-wolnym
Byłbym zakochany w tym czytniku gdyby nie ten nieszczęsny "kolorowy" ekran.
Podświetlenie 87%.
O dziwo przyciski sprawiają mi pewnien dyskomfort bo ta wyprofilowana krawędź nieco utrudnia wciskanie przycisków z góry trzeba to jakoś tak bokiem palca robić. Nie wiem czy @rdrozd się zgodzi.
Tego nie przewidziałem ale i tak co przycisk to przycisk.
Wczoraj zrobiłem fabrykę bo czytnik się ubił. Raz że miałem plugin do chmury (teraz mam wbudowany dostęp do Dropboxa i nawet angielski jako język żeby było wszystko soute) dwa że ręcznie wrzucałem mu pliki kepub zamiast kepub.epub (sic!) i na siłę kopiowałem uznając że lepiej wiem niż Calibre. Coś dziwnego się działo w katalogu z notatkami i tam pojawiły się jakieś dziwne katalogi które wyglądały jak systemowe. Wiec chciałem to usunąć z poziomu czytnika....
Dropbox nie chce już używać ale póki co chce z tydzień tak zostawić do testów. Potem znów spróbuję z pluginem i pCloud
#czytnik #czytniki #ebooki #ksiazka #ksiazki #exitkindle
Amazon zmienia sposób w jaki przechowujesz ebooki na urządzeniach z serii Kindle
Amazon ogłosił znaczną zmianę w sposobie zarządzania treścią kupioną, pobraną przez użytkowników czytników Kindle, termin graniczny to 26 luty 2025.
Zmianie ulega kluczowa funkcja, która umożliwiała (i wciąż jeszcze jest to możliwe, jak wspomniałam, do 26 lutego br.) pobieranie ebooków na swoje urządzenia (inne niż czytnik) jako formę kopii zapasowej. Funkcja ta zostanie wkrótce (datę już znacie) usunięta.
Do dnia 26 lutego użytkownicy czytników Amazon wciąż będą mogli pobierać kopie swoich ebooków z urządzenia Kindle np. na komputer za pośrednictwem połączenia USB, ale po tej dacie ta funkcja zostanie zablokowana, a czytanie będzie ograniczone wyłącznie do urządzenia Kindle lub aplikacji Kindle.
Funkcja pobierania ebooków ze sklepu Kindle za pomocą Wi-Fi będzie dalej dostępna, ale tego sposobu nie będzie można użyć, by pobrać zakupione treści na komputer czy inne urządzenie nie będące czytnikiem Amazona.
Jeżeli i tak przechowujesz ebooki wyłącznie na czytniku Kindle, prawdopodobnie nawet nie zarejestrujesz tej zmiany, jednak po kliknięciu przycisku pobierania książki podobno pojawia się stosowny komunikat o planowanych zmianach.
Może się wydawać, że cyfrowe książki zakupione przez użytkowników są ich własnością, takie myślenie narzuca analogia do tradycyjnych, papierowych książek. Niestety, tak nie jest. Sam Amazon podkreśla, że treści dostępne w Kindle Store są licencjonowane, a nie kupowane. Oznacza to, że ebooki, za które zapłaciliśmy są pod kontrolą Amazon, firma teoretycznie może usunąć z urządzeń Kindle nawet zakupione przez klientów książki. Znikająca możliwość backupu kupionych pozycji na komputerze pozwalała chronić treści przed tą ewentualną możliwością.
Generalnie cała sytuacja pokazuje pewien problem z cyfrowymi treściami, nie chodzi tylko o ebooki. Choć w przypadku książek rotacja treści udostępnianych przez wydawców nie jest realizowana w taki sposób, jak to ma miejsce w przypadku serwisów streamingowych z filmami i serialami. Z jednej strony streaming umożliwił konsumpcję dóbr kultury popularnej na niespotykaną wcześniej skalę, z drugiej strony dobra te pozostają wciąż poza kontrolą tych, którzy za nie płacą. Sam zadaj sobie pytanie, ile już filmów i seriali, które bardzo lubiłeś/aś, nie jest już dostępnych na opłacanym przez ciebie serwisie? Możliwość backupu ebooków chroniła przed taką ewentualną przynajmniej cyfrowych moli książkowych. Niestety, wkrótce przejdzie do historii, przynajmniej jeżeli chodzi o urządzenia Kindle.
Moja relacja z ebookami vs papierowymi książkami przypomina sinusoidę.
Najbliższe lektury mam w papierze - wiadomo, klimat.
Ale nachodzi mnie wątpliwość, czy w punktu widzenia ekologii korzystniejsze jest używanie czytnika ebooków czy tradycyjnego nośnika treści?
Kupuję papiery w lokalnych księgarniach, żeby je wspierać. Może jakimś pomysłem byłaby możliwość zakupu ebooka przez wybraną księgarnię, która miałaby z tego profit?
Macie jakieś przemyślenia na ten temat?
Cholernie nie lubię, kiedy jakiś ebook dostępny jest tylko w formacie pdf. Jednak złość mi zazwyczaj mija, kiedy sam próbuję taki plik przekonwertować na epub.
Nie wiem w czym i jak niektórzy składają te pdfy, ale czekam, aż AI rozwinie się na tyle, że będzie w stanie mi sama konwertować te śmietniki... Często najszybszą i generującą najmniej błędów metodą byłoby gdybym eksportował te pdfy do jpg, a potem je potraktował OCRem...