Odliczam dni do koncertu Zanias, bo to nie będzie tylko koncert. Idę tam jak na spotkanie ze swoją największą, muzyczną inspiracją, idolką. Z kimś, o kim mogę bez wahania powiedzieć, że chciałabym tworzyć muzykę tak, jak ona.
Nie taką samą, choć jej styl jest bardzo "mój", ale równie pięknie brzmiącą, otwarcie emocjonalną, z podobnie zachwycającą architekturą. Kiedy słucham jej produkcji, czuję się tak, jakbym się znalazła w estetycznym raju.
Nie mogę uwierzyć, że da się to wszystko zrobić w abletonie i jeszcze bardziej żałuję, że nigdy nie poznam nikogo, kto mógłby mi pomóc w ogarnięciu podstaw tego strasznego programu.
Cóż, być może niektórym dziewczynom pisana jest rola fanek. Niektóre dziewczyny nie mogą być twórczyniami. Chciałabym to zaakceptować, ale obawiam się, że produkcja muzyczna będzie raną, której nie zamknę do końca życia. Marzeniem, które nigdy mnie nie opuści, ale nigdy nie doczeka się spełnienia i będzie mnie wpędzać w coraz większą rozpacz. Do tej pory myślałam, że jeśli na czymś mi bardzo zależy, to w końcu się uda.
Być może chodzi o to, że z żadnym wyzwaniem nigdy nie byłam aż tak samotna.
Odliczam dni do spotkania z boginią. Już niecały miesiąc.
https://youtu.be/vDo4PFZrxow
#produkcjamuzyczna #ableton #disableton #marzenia