Czytam, że boliwijscy górnicy, chłopi, robotnicy, nauczyciele i pracownicy transportu postanowili zmienić warunki umowy społecznej w Boliwii. Strajkami, demonstracjami, przepędzeniem policji i zajęciem La Paz. Górnicy podobno również dynamitem.
Ujawniono dokumenty planujące wspólną akcję policji i sił USA, zmierzająca do pojmania lub zabicia poprzedniego prezydenta Evo Moralesa.
Wspierający Moralesa chłopi i ludność rdzenna zablokowali lotnisko (pas startowy wyciętymi drzewami) oraz przyszli całymi wioskami bronić domu, w którym mieszka.
Obecny prezydent, wspierany przez USA, podobno uciekł i poprosił o azyl w Hiszpanii.
Sytuacja jest dynamiczna.
"Morales za swoich rządów znacjonalizował złoża gazu ziemnego, ropy naftowej oraz kopalnie. Zobowiązał zagraniczne koncerny do płacenia wyższych podatków i renegocjował umowy na korzyść państwa.
Zyski z nacjonalizacji przeznaczył na hojne programy socjalne. Wprowadzono emerytury dla osób starszych, programy wsparcia dla dzieci oraz dofinansowanie do edukacji i budownictwa mieszkaniowego.
Dzięki wysokim cenom surowców w pierwszej dekadzie jego rządów i reformom, dochód narodowy Boliwii znacząco wzrósł, a wskaźniki ubóstwa uległy obniżeniu."






