Paputska 🥨

@paputska
21 Followers
35 Following
249 Posts
kobieta z frytkami.
nie dyskutuję na tematy światopoglądowe, wolę zajmować się przeżywaniem życia. kocham wracać do tego, co kocham i zakochiwać się w tym na nowo. lubię to, co znam i znam to, co lubię.
już idzie!
poranne spacery z psem zapewniają także takie niespodzianki, jak te fascynujące zajęcia:
to jest piękne, jak dziecko potrafi ująć sens życia w tak prosty i oczywisty sposób.
niech to będą najlepsze życzenia na nadchodzący Nowy Rok. 🍟
Zalety porannych spacerów z psem, samo zdjęcie sprzed paru dni, nic nadzwyczajnego. Jednak z emocjami od razu przyszło mi do głowy zdanie:
unquiet slumbers for the sleepers in that quiet earth... 🍂 🍃
albowiem jest tak, że każdy miękki obiekt musi przejść certyfikację miękciości.

Trzeci, ostatni obraz, to już zejście na ziemię, choć nadal w ekstazie. Zostawiam tu koronkowy czepek Margarety van Eyck, nie wdając się w rozważania na temat jej urody. Co za koronka!

klik klik:
https://www.museabrugge.be/en/collection/work/id/0000_GRO0162_I

5/5

Drugi to - pozostając w obszarach sacrum (ostatecznie sztuka sama w sobie, przynajmniej taka, jaką i przez sposób, jak ją przeżywam, jest sacrum) - szata świętej Katarzyny na dyptyku Memlinga z Janem Chrzcicielem i świętym Janem. Kiepską śmierć Katarzyna miała, ale za to malarz niezwykle gustownie ją ubrał. Sama chętnie założyłabym takie fatałaszki w ponury, jesienny dzień. Tylko butów do nich nie mam.

klik klik: https://www.museabrugge.be/en/collection/work/id/O_SJ0175_I

4/...

Pierwszy to misterne liście na obrazie Madonny ukoronowanej przez Anioły - anonimowego malarza zwanego - uwaga: Mistrzem Haftowanego Listowia (kto by pomyślał, prawda?).
Siedziałam, kontemplowałam, pal sześć tę Madonnę (twarz zerżnięta z van der Weydena - o którym polecam, mimo wszystko, poczytać u Łysiaka, bo tak, jak on pisał o malarstwie, nikt przedtem ani potem nie napisał), anioły, ale te ornamenty! Tak, ekstaza.

Tu sobie można poklikać i pokontemplować:
https://www.museabrugge.be/en/collection/work/id/0000_GRO1660_I

3/...

raz jeszcze oranżowe rajty.
i frytki. prawdziwe, belgijskie, w brugijskim parku, w przerwie między van Eyckiem a Memlingiem.
no jeśli przypadkowo napotkana turystka z Francji mówi mi, że moje orange rajty są cool, to chyba nie mam czego się wstydzić