Byłem u lekarki, od jutra kolejne zmniejszenie dawki antydepresantów. Od paru dni umiem w miarę systematycznie skupić się na zaplanowanej wcześniej pracy zamiast skupiać się na niej z doskoku. Brakuje mi tylko hajsu, ale jakimś jebanym cudem udaje mi się nawet optymistycznie patrzeć w przyszłość i nie nienawidzić siebie. Szału nie ma, ale powiem Wam, że bywało gorzej, dużo gorzej.

