Inicjatywa Dzikie Karpaty

165 Followers
6 Following
65 Posts
Stanowimy oddolny ruch społeczny 🧐 Bronimy Puszczy Karpackiej 🌲🦌 przed wycinkami i polowaniami. Bieszczady+Pogórze Przemyskie 💚
FBhttps://fb.com/dzikiekarpaty
IGhttps://instagram.com/inicjatywadzikiekarpaty

(4/4) PODSUMOWANIE
Opisane zdarzenia, choć z całą pewnością mogą budzić niepokój, nie stanowią podstawy do obaw dla ludzi. Wilki, jak wykazały to liczne badania, nie są dla nas zagrożeniem, dopóki nie zostaną oswojone, a wspomniane incydenty nie świadczą o utracie naturalnej płochliwości. Obecność wilka jest kluczowa dla zachowania równowagi gatunkowej – wilki regulują populacje dzików, przyczyniając się do zmniejszenia rozprzestrzeniania się ASF (Tanner i in. 2019, Szewczyk i in. 2021), a także pośrednio pomagają eliminować straty upraw na polach, poprzez polowania na jelenie, sarny i wspomniane dziki (Davoli i in. 2022).

Wilki są cennym ogniwem naszego lokalnego łańcucha pokarmowego i nie przypadkiem znajdują się pod ochroną. Wyrażamy szczerą nadzieję, iż zgoda na odstrzał nie zostanie przyznana, a jednocześnie podjęte zostaną konkretne, jawne i sprecyzowane działania, mające na celu podniesienie poczucia bezpieczeństwa mieszkańców dotkniętych podanymi zdarzeniami gmin.

Pamiętajmy też, że wilki jako zwierzęta wybitnie przystosowane do życia w grupach rodzinnych i polowania w grupie poprzez odstrzał stają się bardziej niebezpieczne dla zwierząt domowych gdyż wyeliminowanie osobnika w danej grupie skutkuje spadkiem jej zdolności do polowania na zwierzęta dzikie. Odstrzały wilków tylko potęgują problem ataków na zwierzęta hodowlane oraz psy.

Zdjęcie: Czajka Puszcza Białowieska

(3/4) Nie zapominajmy też , że psy ze względu na ewolucyjne oswojenie z człowiekiem, stanowią dla nas o wiele większe zagrożenie niż zwierzęta dzikie, takie jak wilki, o czym świadczą chociażby liczne jeszcze kilka tygodni temu doniesienia o atakach (także śmiertelnych) psów na ludzi (październik był szczególnym w tym kontekście miesiącem).

INNE NIEPOKOJĄCE KWESTIE
Po pierwsze, Roland Szczepanik, uzasadniając swoją prośbę we wskazanym wyżej piśmie, pisze między innymi o braku skuteczności podjętych do tej pory działań prewencyjnych. Nie są one niestety sprecyzowane, a zatem nie można ocenić, czy działania te były rzeczywiście wskazane i miały szansę przynieść pożądany skutek, ani tym bardziej czy w ogóle jakiekolwiek działania były podjęte.
Po drugie, pismo zawiera prośbę o zabicie trzech osobników wilka. Nie jest jednak w żaden sposób uzasadnione, skąd wynika ta liczba, ani w jaki sposób oraz czy w ogóle przeprowadzone były badania środowiskowe mające na celu identyfikację oraz obserwację konkretnych osobników, a co za tym idzie ustalenie ich pozycji w grupie rodzinnej. Pismo nie zawiera zatem dowodu, żeby to właśnie trzy konkretne wilki były sprawcami incydentów, których zagrożenie, jak pisaliśmy wyżej, jest również wątpliwe.

(2/4) Sytuacje te nie są szczegółowo opisane, podobnie jak żadna inna ze wspomnianych w piśmie – „wspomnianych” stanowi tu słowo klucz. Są to hasłowe zdarzenia, których brak opisu nie pozwala na jednoznaczną ocenę, a w przypadku zaznajomienia się z behawiorem wilka, wydają się raczej wyolbrzymione.

Według raportu wykonanego dla Norweskiego Instytutu Badań nad Przyrodą w Trondheim wykonanego w 2021 przez J. D. C. Linnella, E. Kovtuna i I. Rouarta, obejmującego lata 2002-2020, spośród wszystkich dużych drapieżników wilk jest dla człowieka najmniejszym zagrożeniem. Wilki uznają ludzi za zagrożenie, dlatego gdy tylko zorientują się, że mają do czynienia z człowiekiem, najczęściej uciekają. Trzeba jednak pamiętać, że wilki widzą w dzień znacznie gorzej niż my, a jeśli znajdują się w odległości większej niż 30m, widzą nas niewyraźnie. W dodatku, podobnie jak inne zwierzęta, reagują bardziej na zapach lub dźwięk, dlatego aby odstraszyć wilka, należy ruszać rękami – dzięki temu nasza sylwetka będzie bardziej widoczna, a zapach ma większą szansę się rozprzestrzenić – oraz głośno i ostro krzyczeć. Może się jednak zdarzyć, co również jest całkiem naturalne i nie świadczy o zmniejszeniu płochliwości u wilków, że wspomniane młodsze osobniki nie zidentyfikują takiego zachowania jako zagrożenie. Zaleca się, aby w takim wypadku rzucać w ich stronę patykami, szyszkami czy kamieniami.

DLACZEGO WILKI ATAKUJĄ PSY?
Przede wszystkim wilki nie traktują psów jako swoich udomowionych kuzynów, a raczej jak inne wilki. W związku z tym psy są przez nie traktowane jako konkurencja o zasoby, co niestety, zwłaszcza w przypadku nieodpowiedniego sprawowania opieki, może doprowadzić do tragicznej śmierci pupila. Wielu właścicieli czworonogów nie zdaje sobie sprawy z przepisów regulujących odpowiednie trzymanie zwierząt, co wpływa na bezpieczeństwo podopiecznych.

W związku z wystosowaniem 3 grudnia br. przez gminę Czarna pisma do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, zawierającego prośbę o pozwolenie na odstrzał trzech wilków, chcemy odnieść się do kwestii narastającej paniki podjudzanej przez media oraz skomentować zawarte w piśmie doniesienia o rzekomym zagrożeniu ze strony tego gatunku zwierząt. Chcielibyśmy zacząć od omówienia kwestii bytowania wilków w obszarach zabudowy gospodarczej i domowej, oraz bliskich kontaktów z ludźmi.

DLACZEGO WILKI WCHODZĄ DO WSI?
Przede wszystkim okres letnio-jesienny stanowi dla wielu wilków czas wkraczania w dorosłość, co oznacza dla nich chęć oddzielenia się od pary rodzicielskiej i założenia własnej watahy. Dojrzałe, choć wciąż młode wilki wyruszają w podróż, która przez brak doświadczenia oraz duży obszar rozprzestrzenienia się człowieka, często kończy się bliskim spotkaniem, które dla ludzi może wydawać się groźne, zwłaszcza biorąc pod uwagę ciekawość i skłonność do ryzyka, jaka charakteryzuje wilczą (i nie tylko) młodzież. Warto jednak podkreślić, iż wilki zdecydowanie nie stanowią zagrożenia dla człowieka, w przeciwieństwie do stwierdzeń wysnuwanych we wnioskach we wskazanym piśmie.

INCYDENTY WSPOMNIANE W PIŚMIE GMINY
Autor pisma nr OC.5532.11.2025 dostępnego na stronie gminy, Roland Szczepanik, wymienia następujące zdarzenia, mające być dowodem na zagrażającą ludziom obecność wilków:
„• kontakt dzieci z wilkami w drodze na przystanek,
• podejścia wilków na kilka metrów do domów,
• wilk zmuszający kierującą pojazdem do gwałtownego hamowania,
• wilki obserwujące mieszkańców na posesjach”. (1/4)

#wilki #gminaczarna

(2/2) Przykra prawda jest taka, że dopiero po reakcji mediów i interwencji ministra możliwe było uzyskanie jakiegokolwiek publicznego zapewnienia, że w najbliższych dniach do Rysiego Lasu nie wjadą piły i ciągniki zrywkowe. To nie my, nawiązując do fragmentu postu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, przewróciliśmy symboliczny stolik rozmów, te rozmowy zostały zamknięte przez RDLP, bez jasnej decyzji, bez gwarancji bezpieczeństwa ze strony Nadleśniczego, który wielokrotnie w przeszłości łamał dane obietnice.

Bardzo cieszymy się, że Rysi Las (przynajmniej na razie) jest bezpieczny, natomiast po raz kolejny Lasy Państwowe pokazują swoje oblicze - oblicze wydawałoby się partnera do rozmów, któremu finalnie jednak trudno zaufać, bo to, że coś zostało powiedziane, a nawet napisane nie oznacza, że w ostatnim momencie się nie zmieni. Jednocześnie wiemy, że może być inaczej, ponieważ rozmowy o Lesie Olbrzymów pokazały, że możemy prowadzić konstruktywny dialog i dojść do porozumienia. Szkoda, że w przypadku Rysiego Lasu się nie udało, ale najważniejszy jest las i to, że mamy w końcu potwierdzenie, że nie rozpoczną się w nim cięcia.

Kolejny sukces!!

Po roku konsultacji, rozmów i innych działań dostaliśmy w końcu oficjalne potwierdzenie, że Rysi Las jest zabezpieczony, nie zostanie cięty, a nawet udało nam się uzyskać obietnicę dalszych możliwości negocjacji z Lasami Państwowymi :))

Tego dowiedzieliśmy się z najnowszego oświadczenia RDLP Krosno. Po ostatnim spotkaniu z leśnikami udało nam się uzyskać decyzję dotyczącą jedynie Lasu Olbrzymów. Dyrektor Marian Pigan nieobecny przez dużą część tegoż spotkania wyraźnie zakomunikował nam, że miało to być ostatnie spotkanie, mimo, że na spotkaniu tym nie raczył stawić się sam nadleśniczy, a jego współpracownicy na wszelkie nasze próby dojścia do porozumienia odpowiadali, że nie są osobami decyzyjnymi.

W sprawie Rysiego Lasu nie uzyskaliśmy jednoznacznego rozwiązania, a dyrekcja regionalna kilka dni po nim oddała ostateczną decyzję dotyczącą tego miejsca nadleśniczemu.

Decyzja dotycząca Rysiego Lasu nie pojawiała się, czekaliśmy tydzień, dwa, w końcu miesiąc. W międzyczasie na profilu nadleśnictwa pojawił się post, który, krótko ujmując, przekonywał o konieczności cięć w Rysim Lesie. Skąd zatem zdziwienie, że zdecydowaliśmy się nagłośnić mocniej sprawę? Rzeczywiście niektóre doniesienia medialne przedstawiały sprawę jako już oficjalnie rozstrzygniętą, mimo że nadal nie było ostatecznej decyzji, jednak nasz mail z pytaniem o rozstrzygnięcie sprawy pozostał bez żadnej odpowiedzi.

Drogie RDLP, rolę mediatorów przypisaliście sobie już PO przeprowadzeniu wszystkich rozmów, w ostatecznie wysłanym do nas piśmie, gdzie oddaliście decyzję Nadleśniczemu Włodkowi. Wcześniej, przez cały czas po prostu byliście stroną negocjującą z nami przyszłość Rysiego Lasu. Ciężko nazwać mediatorem instytucję, która nie jest z zewnątrz, a stoi w hierarchii wyżej niż nadleśnictwo. (1/2)

#dzikiekarpaty #rysilas #lasypaństwowe #puszczakarpacka #rysie

Rysi Las zyskał właśnie ważnego sojusznika!

Najwidoczniej jest to tydzień dobrych wiadomości, bo rzadko kiedy możemy z taką częstotliwością informować o świetnych wydarzeniach, a teraz właśnie tak jest! Promowana przez naszego najmłodszego aktywistę - Wojtka oraz Adama Wajraka petycja Andrzeja Zbrożka o zachowanie Rysiego Lasu została złożona do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Do petycji dołączono opinie ekspertów oraz listy podpisów (sto kilkadziesiąt stron - na ten moment podpisów jest 7746!). Otrzymaliśmy od Ministra Mikołaja Dorożały pismo. Musimy przyznać, że przywraca ono nadzieję na to, że uda się Rysi Las ocalić.

Minister skierował sprawę do rozpatrzenia właściwemu organowi, czyli w tym przypadku Dyrektorowi Generalnemu Lasy Państwowe, Adamowi Wasiakowi. Napisał także, że przedstawione dokumenty potwierdzają społeczną i przyrodniczą wartość tego lasu. Otrzymana od prof. Jerzego Szwagrzyka i prof. Jana Bodziarczyka opinia rekomenduje pozostawienie Rysiego Lasu bez cięć, a według opinii pozostałych ekspertów ten las spełnia kryteria starolasu, co Minister także podkreśla.

Przypominamy, że jest to jeden z ostatnich fragmentów Puszczy Karpackiej o tak wysokiej wartości przyrodniczej położony przy Szlaku Karpackim. Prawie wszędzie indziej zróżnicowane lasy o naturalnym charakterze zostały zmienione w przerzedzone zręby częściowe i ponure plantacje desek. Nie pozwolimy, żeby w tym przypadku się tak stało.

Rysi Las musi zostać dziki i piękny oraz zmieniać się w swoim naturalnym rytmie. Teraz trwa w zimowym półuśpieniu, a my i tysiące osób, które włączyły się w tą ważną akcję, czekamy z nadzieją, że przywita wiosnę nie rozryty ciągnikami i nie pocięty.

Pismo z Ministerstwa Klimatu i Środowiska w odpowiedzi.

#rysilas #lasypaństwowe #puszczakarpacka #michałdorożała

(3/3) Pomimo, że w Ustawie o ochronie przyrody Lasy Państwowe nie są wymienione jako instytucja uzgadniającą projekt rezerwatu lub wydająca zgodę na jego powstanie, dobrze wiemy, że w praktyce wygląda to inaczej. Czy powinno tak wyglądać to osobna kwestia, bo oczywiście nie powinno. Mimo tego, tym bardziej się cieszymy, że RDLP w Krośnie okazała otwartość w temacie i chęć dialogu, ponieważ znacznie ułatwia to dalsze procedowanie prac w RDOŚ. Nie zawsze te rozmowy były łatwe, ale najważniejsze, że udało się dojść do porozumienia, które przede wszystkim zapewni należytą ochronę temu niesamowitemu miejscu. Po latach odbijania się od drzwi wszystkich instytucji LP potrafimy docenić, że w końcu jesteśmy w stanie merytorycznie porozmawiać i mimo, że dojście do wspólnego stanowiska wymagało niestety okrojenia początkowych postulatów, jak się okazuje - zdecydowanie jest możliwe. Szkoda, że częściej nie udaje się dojść do takich kompromisów. Zapewnienie trwałej ochrony Lasowi Olbrzymów i przyszłości bez widma wycinki to dla nas priorytet, a dzięki porozumieniu z RDLP i planom złożenia wspólnego wniosku ta wizja jest bliższa stania się rzeczywistością niż kiedykolwiek.

Projektowany rezerwat Las Olbrzymów to wyjątkowe miejsce, w którym rosną ponad 150 letnie buki i jodły. Ten las jest domem między innymi dla sóweczki, dzięcioła trójpalczastego, białogrzbietego i czarnego. Niedawno skończyły się też tegoroczne inwentaryzacje przyrodnicze - ornitologiczna, mykologiczna oraz mszaków i porostów. Oczywiście potwierdziły jego wysoką wartość przyrodniczą, ale i tak się cieszymy, widząc gatunki z czerwonej listy Polski znalezione właśnie w Lesie Olbrzymów. W tym miesiącu spotkaliśmy się też z dyrektorem RDOŚ, żeby przedstawić mu aktualną sytuację. Wszystko jest na dobrej drodze, aby rezerwat powstał nawet w przyszłym roku. Trzymamy jednak rękę na pulsie i działamy dalej, aby Rezerwat Las Olbrzymów stał się faktem!

fot. Paweł Karst

(2/3) Cieszymy się z kompromisu oraz tego, że LP komunikują ten fakt na swoich profilach. Nie do końca jednak zgadzamy się z treścią komunikatu. Możemy w nim między innymi wyczytać, że te wyjątkowe drzewa i stary las zachował się dzięki leśnikom. Nic bardziej mylnego! W lutym ubiegłego roku odkryliśmy, że Nadleśnictwo zaplanowało w Lesie Olbrzymów wycięcie ponad 32 drzew o wymiarach pomnikowych, a w tym roku chciało wyciąć rosnący obok starolas, ostatecznie ochroniony jako starolas rozporządzeniem Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Tak cenne miejsca zachowały się właśnie dlatego, że leśnicy nie zrealizowali tam swoich planów.
Podobnie cytat z wypowiedzi dyrektora RDLP Mariana Pigana – „Nie było łatwo, ponieważ pierwotnie Inicjatywa Dzikie Karpaty oczekiwała rezerwatu o powierzchni 170 hektarów. Ale po wielokrotnych lustracjach terenowych, między innymi z udziałem przedstawicieli świata nauki, doszliśmy do konsensusu.” naszym zdaniem trąci manipulacją. Sugeruje jakoby naukowcy powściągnęli nasze zbyt wybujałe zapędy, które nie miały podstaw naukowych. Naukowcy wcale nie kontestowali wielkości rezerwatu. A wnioskowana przez nas powierzchnia rezerwatu została zmniejszona m.in. dlatego, że nadleśniczy nadleśnictwa Krasiczyn Przemysław Włodek zdążył zakontraktować (pomimo naszych pism o odstąpienie od nich) prace leśne w jego cennych fragmentach (wspomnianych już wydzieleniach 192a i 194d) oraz sprzedaż surowca drzewnego z nich pochodzącego.