Dziecięcy rytm snu to niesamowita sprawa. Od poniedziałku do piątku dobudzenie w czasie pozwalającym na zdążenie do szkoły graniczy z niemożliwym. Sobota, sam chciałbys w końcu pospać (gdyby nie szkola sam chętnie nie wstawałbym przed 8 albo i później) to pobudka o 5-6 rano i oczywiście bardzo czegoś od ciebie potrzebuje.
I jeszcze rozumiem te weekendy, bo to jakiś cykl. Tylko dzisiaj jest wtorek, nie poszedł wczoraj wcale spać wcześnie, ale szkoła zamknięta¹, my szczęśliwi, że nie będzie trzeba wstawać o 7...
I obudził się trochę przed 6 i co 10 minut nas pytał "Czy to już rano? kKedy wstaniecie? Ile jeszcze musicie spać?"
¹ BTW od kiedy szkoły są zamknięte w dzień edukacji narodowej? Wydaje mi się, że zawsze normalnie były zajęcia, jakiś apel, kwiaty sie przynosiło

