Ostatnio na spacerze znalazłem epeta. No to pomyślałem dobra, przejdę się do najbliższego marketu i wyrzucę do kosza na elektrośmieci.
No i tak sobie przeszedłem przez łącznie 4 markety.
Okazuje się, że te kosze wzięły i zniknęły, i teraz żeby oddać taki sprzęt i nie zatruwać środowiska, to trzeba dymać na drugi koniec miasta do PSZOKu.
No nie no bardzo prośrodowiskowa polityka, naprawdę.
