"Naczelny Sąd Administracyjny wydał przełomowy wyrok, nakazując polskim urzędom wpisanie do krajowych ksiąg zagranicznego aktu małżeństwa pary jednopłciowej".

https://wolnelewo.pl/przelomowy-wyrok-nsa-polska-musi-uznac-jednoplciowe-malzenstwo-zawarte-za-granica/

Przełomowy wyrok NSA: Polska musi uznać jednopłciowe małżeństwo zawarte za granicą - Wolnelewo

No i znowu są jakieś pozytywne informacje. Naczelny Sąd Administracyjny wydał przełomowy wyrok, nakazując polskim urzędom wpisanie do […]

Wolnelewo
@wolnelewo
Z jednej strony to kopernikański przewrót w polskim prawodawstwie, z drugiej podpowiedź: „Jak weźmieny ślub za granicą, to bedą musieli uznać go w Polsce”. Niestety, nie wszystkich stać na wyjazd i załatwienie formalności w choćby Niemczech. Kolejna sfera życia społecznego będzie działała wg schematu: „Panie Areczku, śluby par jednopłciowych są dla zarządu, a pana czekają korowody z urzędami i ciułanie pieniędzy na kolejne formalności u notariusza.”, czyli mamy kolejny przykład podziału klasowego w naszym społeczeństwie coraz bardziej rozwarstwiającym się nie tylko pod względem ekonomicznym.
Dodatkowo może to zaowocować furią nie tylko w szeregach skrajnej prawicy, coby jeszcze bardziej dążyć do polexitu, bo inaczej od tych „tęczopedalskich fanaberii” Polska się zawali.
Czasem myślę, że mężczyźni, bo to oni częściej protestują przeciw temu, nie potrafiąc uzasadnić swego sprzeciwu wobec małżeństw jednopłciowych, poza jakimś bełkotaniem o prawie naturalnym i powtarzaniem mantry wokół tego, że „chłopak, dziewczyna – normalna rodzina”, że Art. 18 Konstytucji (którego treść nie zakazuje małżeństw jednopłciowych, tylko zostawia dla nich „furtkę”) czegoś strasznie się boją. Tylko czego?
Może, mmmhhhmmm, tego że każdemu z nich w momencie każdego zawarcia małżeństwa, szczególnie przez dwóch mężczyzn, będzie grozić samoistne urwanie jaj „na żywca” i boją się, że kiedyś to „trafi” konkretnie na nich?
A może masz jakiś inny pomysł na motywacje kierujące sprzeciwem tych osobników?

@wolnelewo Spokojnie!

Najpierw ten wyrok będzie trzeba wykonać, a z wykonywaniem przez władzę wyroków w Polsce jest różnie.

Później, podejrzewam, że z każdą pierdołą będzie trzeba latać do sądu i udowadniać, że dokument potwierdzający transkrypcję jest jednak prawdziwy i wynika z niego to, co wynika, bo kolejne urzędy nie będą chciały uznawać skutków transkrypcji.

Nie mówiąc już o tym, że pewnie każda taka transkrypcja będzie musiała być zatwierdzana przez sąd osobno.

No i jeszcze do tego wyobraźmy sobie, co będzie, jak wyroki będą wydawali neosędziowie/paleosędziowie/łżesędziowie itp. apelacje, bo sąd apelacyjny powie inaczej, wbrew wyrokowi NSA (zawsze znajdzie się jakaś drobna różnica, żeby powiedzieć, że to „zupełnie inna sytuacja”), wnioski do TK…