Zmierzam do tego, że jesień – jej czas – wzywa każdego człowieka do jemu tylko znanej formy twórczości. Do niepoddawania się zwątpieniu i niechęci. Przełamywania wewnętrznych i zewnętrznych oporów, zaufania w moc tęsknoty przekonującej o braku końca, głębokim sensie „tego wszystkiego”. Nic się nie kończy definitywnie. Cykliczność zakłada odejście, ale także powrót. Fatalizm nie jest przeto prawomocny.
Twórczość – poiesis – to nie tylko pisanie utworów poetyckich, a postawa osobowa, rodzaj nastrojenia. Człowiek przyjmuje wówczas rzeczywistość w sposób, by tak rzec, autorski, na wskroś indywidualny. I nie tylko przyjmuje, lecz również oddaje. Jedni oddają, lecząc czy ucząc. Inni, świadcząc rozmaite usługi. Jeszcze inni, pracując fizycznie. Mniejsza o specyfikacje, sprawowane zawody czy funkcje. Każdy człowiek, jeśli tęskni, może być twórczy. Tylko on wie w jaki dokładnie sposób.