"Półwysep San Francisco, albo
nie pokazuj mi swych piersi miła po północy

nie trzeba wiatrem być, aby na zimne dmuchać
nie trzeba chuchać, aby być hutnikiem
nie trzeba być w ulu, aby jeść miód
nie trzeba być rybą, by płynąc pod prąd
nie trzeba niczego zgubić, aby znaleźć coś wielkiego
nie trzeba być beznadziejnym, aby przy nadziei być
nie trzeba być w drodze, by o drogę pytać
nie trzeba być aniołem, aby dostać po skrzydłach
nie trzeba być łysym, aby nie mieć grzebienia
nie trzeba jeść cukru, aby słodkim być
nie trzeba być królem, aby iść tam piechotą
nie trzeba zębów, aby gryźć
nie trzeba być żarówka, być świecić w ciemnościach
nie trzeba jechać do Kalifornii, by jeść kalafiory
nie trzeba mieć psa, by być oszczekanym
nie trzeba być szalonym by szaleć
nie trzeba mieć giętkiego języka, aby napisać co pomyśli głowa
nie trzeba być na szczycie, aby szczytować
nie trzeba być w dolinie, aby mieć doła
nie trzeba drążnic psa, by być pogryzionym
nie trzeba być kamieniem, by mieć kamienne serce
nie trzeba śniegu, by być bałwanem
nie potrzeba być strażakiem by to olać
nie trzeba być hydraulikiem by podnieść ciśnienie w żyłach" - Adam Lizakowski

https://www.magazyn-suburbia.com/post/adam-lizakowski-wiersze-kalifornijskie

Adam Lizakowski – Wiersze kalifornijskie

Drogi Panie Adamie, Pańskie wiersze przypominają mi wyrywanie zębów na żywca, proszę wysłać coś innego, tych ani „Kultura” ani nikt inny nie opublikuje. Jest w nich dzika brutalność, ale i autentyczność. (Fragment prywatnego listu Czesława Miłosza do Adama Lizakowskiego.)Czarne kobiety mają więcej złotaCieszę się że znowu się spotykamypowied

Suburbia