W tym wątku pozrzucam trochę informacji ze świątecznej trasy z Bretanii po koniec Normandii. Wykorzystaliśmy długi weekend świąteczny, żeby trochę nadrobić drogi w stronę Skandynawii, ale łącząc to z jakimś zwiedzaniem, żeby nie umrzeć za kółkiem.
W pierwszym dniu odwiedziliśmy Lokorn — słynne Bretońskie zabytkowe miasteczko. Za parking na cały dzień płaci się 5e (za rok 7e :D ), więc bardzo przyzwoicie jak na tak turystyczne miejsce.
Od kilku dni już byliśmy na kamperstopie w miejscowości oddalonej o kilka kilometrów, więc same Locronan nie zrobiło na nas aż takiego wrażenia. Zabytkowy mroczny kościół z czarnego kamienia porośnięty mchem i kamienne domy są typowe dla tego regionu. Lokorn za to wyróżniało się ilością sklepów z pamiątkami, kawiarniami i restauracjami — praktycznie tylko to się ostało. Zjedliśmy tam za to jedne z najlepszych lodów od Sycylii. Postawiłbym je na podium swojego subiektywnego rankingu lodziarni — idealnie śmietankowe z prawdziwą wanilią, świeży i chrupiący, ale nie rozpadający się wafelek — perfekcyjne. Jak się jest w okolicy, na pewno warto tam zajechać na kawę i coś zjeść, mimo tej turystycznej przaśności.
Z lasem Huelgoat nie mieliśmy tyle szczęścia — tak wypadło, że przyjechaliśmy tam już po zmroku, więc średni czas na spacery po lesie, a w dzień zaczęło tak lać, że nawet z parasolem i wszystkim przeciwdeszczowym nie szło chodzić przez błoto i wylane strumienie leśne. Pojechaliśmy dalej...
1/4
#francja #bretania
W pierwszym dniu odwiedziliśmy Lokorn — słynne Bretońskie zabytkowe miasteczko. Za parking na cały dzień płaci się 5e (za rok 7e :D ), więc bardzo przyzwoicie jak na tak turystyczne miejsce.
Od kilku dni już byliśmy na kamperstopie w miejscowości oddalonej o kilka kilometrów, więc same Locronan nie zrobiło na nas aż takiego wrażenia. Zabytkowy mroczny kościół z czarnego kamienia porośnięty mchem i kamienne domy są typowe dla tego regionu. Lokorn za to wyróżniało się ilością sklepów z pamiątkami, kawiarniami i restauracjami — praktycznie tylko to się ostało. Zjedliśmy tam za to jedne z najlepszych lodów od Sycylii. Postawiłbym je na podium swojego subiektywnego rankingu lodziarni — idealnie śmietankowe z prawdziwą wanilią, świeży i chrupiący, ale nie rozpadający się wafelek — perfekcyjne. Jak się jest w okolicy, na pewno warto tam zajechać na kawę i coś zjeść, mimo tej turystycznej przaśności.
Z lasem Huelgoat nie mieliśmy tyle szczęścia — tak wypadło, że przyjechaliśmy tam już po zmroku, więc średni czas na spacery po lesie, a w dzień zaczęło tak lać, że nawet z parasolem i wszystkim przeciwdeszczowym nie szło chodzić przez błoto i wylane strumienie leśne. Pojechaliśmy dalej...
1/4
#francja #bretania


