Tak zwani „audiofile” to bardzo specyficzna grupa ludzi, na której niejeden psycholog, a w zasadzie to nawet psychiatra zrobiłby doktorat z habilitacją od razu :) To stan umysłu przekraczający granice paranoi – i to zwykle bez chemicznych wspomagaczy!
No ale skoro chłoną te bzdury i są za nie w stanie płacić dowolnie wielkie pieniądze, to dlaczego im takich gadżetów nie dostarczać? Może to i nieuczciwe, ale przecież oni w to wierzą i usłyszą dokładnie to, co będą chcieli. I sprawi im to radość.

Poczytajcie recenzję – już dawno żaden kabaret tak mi nie wymasował przepony ;D

https://www.hi-fi.com.pl/testy/akcesoria/power-base-high-end/

P.S. Znam się trochę na prądzie elektrycznym, jak by co ;D

Power Base High-End — Hi-Fi i Muzyka

Listwy zasilające przed laty były marginalizowanym elementem systemu. Dzisiaj margines stanowią ci, którzy im się opierają. Nie zmienia to faktu, że dyskusje o różnych sposobach czyszczenia i dystrybucji prądu trwają i mają się dobrze. Dzisiaj przed nami przedstawiciel koncepcji o wyższości układu prostego nad skomplikowanym, przy czym owa prostota składa się ze starannie dobranych i […]

Hi-Fi i Muzyka

@maladictus
Mnie to bawi, jednak uważam, że „każdemu jego porno”. Lubi tak, stać go na to, to niech buli i się zachwyca. Może to snobizm, chęć zaimponowania innym swą „oryginalną” pasją i domyślnie dochodami pozwalającymi na jej realizację?
Ponadto przypomniało mi to opublikowany w jednym z numerów magazynu popkulturalnego „Machina” z 2000 roku felieton Antoniego Piekuta „Po kapuście nie ma basów”, w którym żartobliwie „analizował” wpływ aktualnej diety audiofilów na zdolność słyszenia np. niektórych częstotliwości.

EDYTA: Mój sprzeciw wzbudza jedynie marnowanie aluminium w procesie frezowania jego litego bloku.