Big techy nie płacą w Polsce podatków (np. od zysku z reklam), za to wykosiły lokalną konkurencję o mniej agresywnym modelu biznesowym.
Ich usługi opierają się na uzależniającym designie wykorzystującym mechaniki hazardowe i algorytmy rekomendacyjne nieustannie śledzące użytkowników. Za uporczywą „personalizację” reklam płacimy wszyscy. Indywidualnie (utrata prywatności i czas ekranowy kosztem innych aktywności) oraz społecznie (dezinformacja, wpływ platform na demokrację).