Już trzeci rok mnie to zadziwia jak na południu (Grecja/Włochy/Hiszpania) ludzie nie wpadają w świąteczną panikę w sklepach.

Było pełno ludzi w Mercadonie, kasjerka zamknęła jedną kasę, żeby pójść pomóc starszej osobie wypakować wózek w innej kasie i popakować torby. Nikt w tym czasie nie wzdychnął, nie narzekał, nie krzyczał czy otworzą kolejną kasę. Wszystko spokojnie, ludzie sobie gadali, jedli już rzeczy z wózków - ogólnie luz.

W Hiszpanii wolne jest tylko 25 grudnia, dziś sklepy są otwarte do 19/20, a w czwartek już normalnie wszystko otwarte. Święta Bożego Narodzenia nie są aż tak "hucznie" obchodzone jak u nas - głównie obchodzi się Święto Trzech Króli i wtedy też tradycyjnie daje się prezenty.

#hiszpania #andaluzja #malaga
@dawid

Mam wrażenie, że w Polsce święta obchodzi się głównie dla innych - sąsiadów, rodziny itd. „Żeby widzieli”. Stąd ta obsesja, że wszystko ma się odbywać według jakiegoś stereotypowego wzorca. Ja przestałem uczestniczyć w rodzinnych Wigiliach bo to było zaprzeczenie świątecznej atmosfery, wszyscy się żarli i to o jakieś pierdoły jak z „Dnia świra”, dosłownie wrzeszcząc na siebie jak na być położone „sianko” i „Jezusek” 😂 Z punktu widzenia nerda było to niesłychanie zabawne z jednej strony, ale też dość męczące, zwłaszcza, że co roku było tylko gorzej.
Przemiana kulturowa, która zaszła na przestrzeni ostatnich lat też miała swój wpływ na obecną sytuacje świąteczną.

Ludzie z początku lat 70 i wstecz żyli i dorastali w innej rzeczywistości, która ich ukrztałtowała, niż millenialsi czy genZ. Oczekiwania co do tego jak mają wyglądać święta są zupełnie inne, a międzypokoleniowe konflikty nie pomagają w podtrzymywaniu ducha świąt. Naprawienie sytuacji wymagało by obustronnej empatii, która została skutecznie wykorzeniona z naszego społeczeństwa gdzieś miedzy latami 90 i 2000.

Według mnie, to właśnie chyba brak tej społecznej empatii i zrozumienia jest jednym z głównych składowych - każdy myśli tylko o sobie, nie próbując zrozumieć innych - czy to swoich dzieci, rodziców, kasjera w sklepie, starszej i już powolniejszej osoby, losowego kierowcy któremu się może spieszy, parkującego na chodniku bo niema miejsc parkingowych, niepełnosprawnego który potem musi się tym chodnikiem przepychać, itp. Niema u nas wymówki i wytłumaczenia.

Ale to tylko moja teoria - jeżdżę, obserwuje i sprawdzam czy się to sprawdza.
@dawid

W 100% podzielam Twoje obserwacje. No ale empatia to jedna z tych cech, której nie da się narzucić odgórnie. Jako nerd jednak duży problem z ludźmi, którzy najpierw w kościele mamroczą bezmyślnie „jak my wybaczamy naszym winowajcom” żeby 5 minut potem drzeć ryja na kogoś kto ich zdaniem nie dość szybko wyjeżdża z parkingu pod kościołem.
Nieda i nie znam procesu, który ją krztałtuje. W empatycznym społeczeństwie od dzieciństwa się tego uczysz od innych. Trudno też jej nabyć w wieku dorosłym - ciągle sam się na tym łapie.

Religia natomiast (będę pisać ogólnie, bo to w sumie niema znaczenia, o której mowa), bez etyki i moralności jest zbiorem pustych obrzędów. W nietkórych krajach (nie tylko w Polsce), religia została na przestrzeni ostatnich lat wykorzystana jako narzędzie wpływania na społeczeństwo - jak media czy portale społecznościowe.
Wypaczyło to zarówno jej istote jak i definicje z którą się kojarzy. Zamiast pewnej mistyczności czy duchowości, kojarzy się właśnie z przesądami, obrzędami i jej fizyczną stroną, a nie z wartościami, zachowaniami i z tym co się naprawdę wierzy. Tak się jej uczy od dziecka, tak się uczy w szkole i tak potem jej uczą kapłani.

Stąd - niema to znaczenia jakim człowiekiem jesteś, ważne, że przyszedłeś do światyni, wypowiedziałeś odpowiednie słowa i już możesz się nazwać religijnym człowiekiem.

Jeszcze niedawno z tym walczyłem i wypominałem hipokryzje, teraz powoli zaczynam to akceptować i skupiać się na "szacunku". Nie wnikam w to co, kto - jak ktoś chce, żebym przyszedł musi mnie szanowac i moje wartości, w zamian może liczyć na wzajemny szacunek. Jak nie - no to nie mamy o czym rozmawiać. Traktuje rodzinę jak obcych, których gdzieś spotykam i jak sam chciałbym być traktowany. Większości oczywiście to nie pasowało ;)