W ostatni weekend na torze wyścigów konnych na Służewcu miał miejsce Clout Festival, co do wczesnych godzin rannych słyszeli mieszkańcy Mokotowa i Ursynowa.
Mieszkam dalej, więc nie słyszałem (choć na grupie osiedlowej ktoś pisał, że słyszy dziwne dudnienie), ale według świadków głośność była nieporównywalnie większa do innych koncertów, które się tam wcześniej odbywały.
No i są dwa aspekty - jeden przykry, drugi humorystyczny.
Przykry jest taki, że Miasto Stołeczne Warszawa NIC nie może w tej sprawie zrobić, bo koncert był na prywatnym terenie, wystosują jedynie prośbę do Torów Wyścigów Konnych.
Humorystyczny, że czytam artykuł w GW i jest taki fragment:
"Nagłośnienie na pełną moc i mimo że mieszkam od tego miejsca 3,5 km, to przy zamkniętych oknach słyszałem uderzenia basu. Nie dało się spać. Drżały okna. Do 2 w nocy! W stolicy cywilizowanego kraju ktoś wydaje decyzję, że można - przepraszam za wyrażenie - nap..lać do bladego świtu?" - napisał w liście do redakcji Jan Krzysztof Ardanowski, poseł PiS z okręgu toruńskiego, który mieszka na Mokotowie.
Czyli jeśli poseł PiS chce załatwić coś lokalnie, to pisze do znienawidzonej Gazety Wyborczej, a nie do mediów tożsamościowych ze swojego nurtu.