Na arhn.eu zawitał materiał opisujący sytuację związaną z #PixelHeaven2024. Ba, nawet w miniaturce załapała się ekipa Lamistych (pozdro, @BidoofTM !).
https://www.youtube.com/watch?v=S6sOAmoQb8E
Na samym evencie byłem również ja i cóż... niezgłoszenie eventu jako impreza masowa, brak możliwości wejścia niezależnie od tego, czy byłeś osobą z biletem, wystawcą, czy nawet prowadzącym panel, oświadczenie obok oświadczenia, pogłoski na temat odpałów organizatora, ogółem jeden wielki bałagan niosący za sobą spory niesmak.
I jakoś tak, cholera, przykro się na to patrzy. Miałem to szczęście, iż bilet załatwił mi serdeczny przyjaciel, a nocleg zapewniła mi rodzina. Poza Pixelem zrealizowałem kilka planów, ruszyłem tu i tam, wyjazd wspominam pozytywnie. Mimo wszystko gdzieś poza mną było mnóstwo osób, które wydały niemałą sumkę na to, by spędzić dzień wśród ludzi podzielających te same zainteresowania, a wszystko w retro otoczce. Niestety wyszło jak wyszło...
To był mój drugi Pixel Heaven (czy raczej Pixel Hell) w życiu i zastanawiam się, na ile chcę pojechać jeszcze raz, jeśli do kolejnej edycji w ogóle dojdzie...
