Trochę się dzisiaj naczytałem argumentów w temacie feminatywów...
😉
Trochę się dzisiaj naczytałem argumentów w temacie feminatywów...
😉
@m0bi13 „Publikacja Inkluzywny narzędziownik stanowisk, funkcji i zawodów w Uniwersytecie Śląskim w Katowicach (słownik fleksyjno-słowotwórczy) ma pomóc tym, którzy chcą posługiwać się feminatywami i osobatywami (wobec osób niewskazujących na płeć), a nie zawsze wiedzą, które wybrać lub jak je tworzyć, i tym, którzy są takim formom przeciwni, ale może zechcą się z nimi zapoznać.“
W Ebookpoint znajdziesz: Inkluzywny narzędziownik stanowisk, funkcji i zawodów w Uniwersytecie Śląskim w Katowicach (słownik fleksyjno-słowotwórczy), autor: Ewa Biłas-Pleszak, Marcin Maciołek, Katarzyna Sujkowska-Sobisz, Jaśmina Śmiech, Jolanta Tambor, Kinga Wąsińska, wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego. Produkt dostepny w formacie: Ebook. Pobierz i przeczytaj darmowy fragment.
@m0bi13 dyskusja byłaby przyjemniejsza, gdyby przy kreowaniu nowych zabronić końcówki -ini/-yni. Większość tych słów brzmi koszmarnie. A ponadto czasem lepiej byłoby przerobić formę męską.
Np. od "sędzini" wszystko mnie boli ale byłbym ok gdyby "sędzia" oznaczało babkę a facet zwał się "sędź" lub "sądź". Podobnie kierowca/kierowiec.
A zamiast straszliwej "gościni" wolałbym już mówić "gościa" czy "gośta", choć tu lepsze pomysły mile widziane.
Jak przerabiamy język, to pokombinujmy, by brzmiał.
> Jak przerabiamy język, to pokombinujmy, by brzmiał.
Nie przerabiamy języka. To PRL chciał wyplenić feminatywy, znane już od 19 wieku. I dzisiejszy oburz na feminatywy ma właśnie w Polsce Ludowej podłoże...
Powstanka to kobieta biorąca udział w powstaniu styczniowym.
"Świadkini
Od schyłku XIX wieku często zdarzało się, że o kobietach występujących przed sądem pisano w formie: „świadkinie”. Robiła tak prasa popularna (np. „Głos Śląski”, „Gwiazdka Cieszyńska”, „Gazeta Robotnicza”), ale też szacowna „Gazeta Sądowa Warszawska”."
"W 1904 roku „Poradnik Językowy” opublikował protest czytelników sprzeciwiających się „gwałceniu języka polskiego” poprzez „łączenie z nazwiskami żeńskimi tytułu Dr. (Doktor) zamiast Drka (Doktorka)”. W tym liście podano też inne „prawidłowe” formy: profesorka, lekarka, lektorka, autorka…"
Profesorki, magistry, świadkinie czy nawet powstanki. Wszystkich tych form używano już w przedwojennej Polsce. A nawet wcześniej. Żeńskie końcówki nie są nowym wynalazkiem językowym. Nagminnie używano ich już na samym początku XX wieku. Co więcej przed stuleciem to nie one budziły oburzenie, ale raczej… przypadki stosowania męskich końcówek na określenie kobiet. W 1904 roku „Poradnik […]
@mekk Nie polemizuję z Twoim poczuciem "ładnie" / "brzydko" brzmi.
Daję przykład obalający Twoją tezę o "przerabianiu" języka.
Tylko tyle.
@mekk Nieprawda albo nie czytasz, co ci wysłałem.
Te słowa wtedy weszły do powszechnego języka. Władze w PRL je eliminowały, i z jednymi się udało a z innymi nie.
Nie ma teraz żadnej próby kolejnej. Ludzie się po prostu posługują feminatywami, jak "od zawsze".
To jakiejś grupie dziwnych osób zaczęło się nie podobać i rozpoczęły walkę z feminatywami. Bezsensowną.
Feminatywy były, są i będą.