Pan musiał udać się w podróż. Przekazał Libkowi i Lewakowi na czas swojej nieobecności po 2 talenty. Lewak postanowił za tę sumę świętować wraz z pobliskimi chłopami przez prawie tydzień.
Libek patrzył na to z mieszaniną drwiny i pogardy. Sam 2 talenty wykorzystał do udzielenia pożyczki kilku wolnym chłopom, o których wiedział, że nie będą w stanie jej spłacić, więc szybko przejął ich skromną ziemię. Poprzez dumpingowanie doprowadził do zadłużenia kolejnych chłopów, których ziemię także przejął. W końcu majątek Pana stał się jedynym w okolicy, a chłopi, żeby się utrzymać musieli dzierżawić ziemię od Libka. Ceny żywności też strzeliły w górę. Libka rozpierała duma i nie mógł się doczekać powrotu Pana, żeby nasłuchać się pochwał dla siebie i nagan dla marnotrawnego Lewaka.
W dniu powrotu Pan jednak długo nie pojawiał się na swoich włościach. Zniecierpliwiony Libek postanowił nie czekać, wystroić się i wyjść naprzeciw powracającego Pana. Gdy tylko jednak przekroczył granicę latyfundiów został pochwycony i spętany przez Lewaka i tłum byłych wolnych chłopów, których swą zaradnością sprowadził do stanu kolonatu.
Ciągnęli go na postronku, aż w końcu na miejscu zobaczył Pana z nietęgą minął, któremu chłopi założyli jarzmo dla bydląt.
Całe latyfyndium Pana zostało rozparcelowane pośród wolnego chłopstwa, które postanowiło uczynić z niego zasób komunalny, by nigdy więcej nie spotkała ich podobna niedola.
Libek i Pan zostali zaś przekazani cierpiącemu dotychczas największą biedę chłopu w charakterze zwierząt pociągowych. Po kilku miesiącach się nad nimi jednak zlitowano i przyjęto do społeczności wolnych ludzi jako równych.