Dziś przypomniałem sobie zastrzeżenia amerykańskiego Legionu Przyzwoitości względem "Matki Joanny od aniołów" Jerzego Kawalerowicza i aż zachciało mi się go po raz kolejny obejrzeć.
Komisja Legionu Przyzwoitości przyznała filmowi kategorię C, oznaczającą film potępiony, argumentując to tak:
"Ten polski dramat o klasztorze zakonnic, które rzekomo padają ofiarą opętania przez Diabła, jest fikcjonalną wariacją na temat wydarzenia, które miało miejsce w XVII wieku w Loundon we Francji.
W toku prac nad dramatem jego reżyser nie tylko przeinaczył fakty historyczne, ale także stworzył film wyraźnie antyreligijny.
Podstępny atak tego filmu na chrześcijaństwo i judaizm jest niepokojący tym bardziej, że jego wizualne piękno oraz wyjątkowa reżyseria i aktorstwo mogą zwieść i zdezorientować niezbyt wnikliwego widza.
W kraju powstania (Polsce) film został zinterpretowany jako narzędzie ateistycznej propagandy; fakt jego wyświetlenia w Ameryce powinien wzbudzić nie mniejsze obawy opinii publicznej".
