No dobrze, teraz powiem wam, co było najgorsze w samej operacji, którą przeszedłem: musiałem spędzić ponad 20 godzin z innym człowiekiem w szpitalnym pokoju. #surgerydrama
A najlepsze było to, że moja sala operacyjna miała numer 11.
I że pamiętam tylko 2,5 wdechu i 2 wydechy, kiedy maseczka nie była jeszcze nawet do końca założona. Magia propofolu.
Ale tabliczka z 11 nad głową, gdy wjeżdżałem, radostka w głowie.