Business Insider popełnił niedawno taki artykuł o Mastodonie. Plus że Mastodon idzie coraz bardziej w eter i mówi się o nim... Minus? Społeczność Facebooka i Business Insider. Artykuł został obśmiany że "kolejne lewackie medium, lewacy zabierajo WOLNOŚĆ SŁOWA!!!" i że wolność słowa to tak naprawdę jest teraz na Twitterze, bo debil może nazwać osobę innej karnacji słowem na "n". 🙈
@mikulski_here Fejsbukowe reakcje trzeba potraktować atomem, najgorsza rzecz od pojawienia się Fejsbuka
@nowag same reakcje to jeszcze w sumie nic, ale reakcje z komentarzami, jakie dominują zakłamują i manipulują opinią ludzi. Dużo osób patrząc na zasięgi BI wyświetliło posta, większość osób zazwyczaj najpierw wyświetla posta i dopiero jakaś część z tego czyta artykuł z linka... I jeszcze inna jeszcze mniejsza część z tego bardziej zagłębia się w temat. Także większość nie zaznajomi się z tym, co to takiego ten Mastodon, zerknie jedynie na nazwę oraz reakcje i już zakoduje się w głowie dane przekonanie. I to nie tak, że większość ludzi uważa że Mastodon jest zły, po prostu to w zasadzie jedyne opinie na jego temat, a nie ma ich dużo XD Jedyny plus że przynajmniej świadomość że takie coś istnieje jest większa i Masto wchodzi bardziej w mainstream. I dobrze, niech wchodzi i niech ludzie widzą, że da się inaczej, bez korpo, reklam, algorytmów itd.
@nowag @mikulski_here szczególnie że ikonka śmiechu całkowicie zatraciła swoje znaczenie i teraz w zdecydowanej większości oznacza ironiczne i poniżające wyśmiewanie czyjegoś zdania.
@mikulski_here
na Mastodonie na niektórych instancjach również może.
tak, są tu instancje jawnie nazistowskie nawet. tylko, że duża część ma zablokowane takowe oraz znajdują się na liście FediBlock.
tbh imo to nawet dobrze, że mają swoją platformę gdzie pierdolą jakieś głupoty. siedzą w swojej bańce i nic stamtąd raczej nie wyjdzie na inne instancje więc mamy oszczędzone parę nerwów ;3
@mikulski_here dla prawactwa tzw. wolność słowa zawsze oznaczała jedynie agresywne, nienawistne i obraźliwe wypowiedzi.