@[email protected]
Mocna diagnoza, z którą się zgadzam.
Finał schyłkowego kapitalizmu w państwie dobrobytu.
Cóż pozostaje? „Ciąć” wszystko i z wszystkiego, co się da i z czego się nie da, po prostu polityka austerity „na pełnej” i od razu „obudzą się” z letargu i marazmu. Przynajmniej w większych miastach mogliby ruszyć dupy, tylko kto miałby tak zrobić? W Niemczech nie ma już silnej, solidarnej klasy robotniczej, żeby zrobiła powtórkę z powstania czerwcowego w 1953, kiedy władcy rozwścieczyli ją wprowadzając pseudosocjalistyczną „austerity” w postaci podwyższenia norm produkcyjnych o 10%, co w kontekście niskich pensji i utrudnionego dostępu do reglamentowanej żywności, której ceny, ze szczególnym uwzględnieniem mięsa i wędlin (coś Wam to przypomina?), drastycznie wzrosły. Spowodowało to spadek poziomu realnych płac o 20-40%. Na dodatek ludziom wolnych zawodów odebrano kartki.
Nic dziwnego, że wpierw berlińscy robotnicy budowlani ruszyli „ławą” w obronie swych bazowych interesów i przekształcili strajk generalny w spontaniczne powstanie. Mieszkańcy okolicznych miasteczek i wsi też zaczęli „stawiać się” władzy. Strajkowali i walczyli z „wadzom” także stoczniowcy z Rostocku. W innych miastach: Magdeburgu, Halle, Lipsku, Dreźnie, Görlitz i Jenie, też zrobiło się „gorąco”, do tego stopnia, że ludzie opanowywali lub chociaż podpalali siedziby komitetów różnego szczebla znienawidzonej już po czterech latach działalności SED (Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec). Powstańcy uwolnili także 1300 więźniów, niekoniecznie politycznych. W Jenie i Rathenow zlinczowali agentów policji politycznej STASI, słynących z wyjątkowego okrucieństwa. W szczytowym momencie strajkowały załogi około 600 zakładów pracy, a do nich przyłączyły się osoby z innych klas społecznych. Rozpędzili się w żądaniach. Teraz nie chodziło im wyłącznie o cofnięcie „austerity”. Nawoływali do uwolnienia więżniów politycznych, ustąpienia rządu, premiera i partyjniaków z Kumitytu Cyntralnego SED. Ktoś zerwał z Bramy Brandenburskiej radziecką, czerwoną flagę i zawiesił niemiecką https://pl.wikipedia.org/wiki/Flaga_Niemiec
A teraz co? Współczesnym odpowiednikiem proletariatu jest prekariat, lecz ludzie mają mózgi tak przeżarte neoliberalną ideologią indywidualizmu i darwinistycznego traktowania innych ludzi nie jako potencjalnych sojuszników, tylko śmiertelnych wrogów w wyścigu szczurów, że nie biorę ich pod uwagę.

Korpoludki może ockną się dopiero, gdy przestanie być ich stać na weekendowy wypad w egzotyczne miejsce, „gruby” nightclubbing, wizytę w tajskiej restauracji czy sesję u modnego „kołcza”.
Potencjał protestacyjny j.w.

Mam ambiwalentne nastawienie do anarchistów. Z jednej strony mogą mieć to głęboko gdzieś, gdyż izolując się od różnych sfer życia społecznego specjalnie tego nie odczują. Z drugiej taka sytuacja jest dość rewolucjogenna, więc może zaczęliby reformować społeczeństwo.

#Niemcy #stagnacja #rewolucja #proletariat #prekariat #anarchizm

Flaga Niemiec – Wikipedia, wolna encyklopedia