matkowałaś mu tak bardzo, że odchodząc praktycznie go osierociłaś. #csżmp.
@sznowicki PO niczym się nie różni od PiS–u, poza bratnią pomocą narodowi w potrzebie uniezależnienia się od ROSYJSKIEGO gazu po ataku orków na Ukrainę. Wysadzenie Nord Stream baza, PO jebać tak jak ich poprzedników. #csżmp

e + 2 = 10

#csżmp

@centopus @kojot robić własne
#csżmp
@lukaszmichal jaki problem - pierwsze wymówić w tajemniczy bezsamogłoskowy sposób, drugie pokazać rękoma. #csżmp

Wielu z was prawdopodobnie tego nie wie, ale „tłumaczyzm” to zbitka słów „tłumaczyć” i „maczyzm”

#csżmp

@czerwiec
#CSŻMP 💀

(tymczasem padł mastodon.pl)

Dress code po polsku: przychodzimy do pracy w odzieży sportowej.

Dress code po angielsku: przychodzimy w sukience.

Cieszę się, że mogłem pomóc.

#csżmp

Być może niektórych zaciekawiło, czemu jeszcze jeden użytkownik poszedł w ankiety.
Z miarodajnej (?) grupy 17 osób, które odpowiedziało na pytanie, ledwie jedna korzystała z gwizdka dla psa, a dwie znały jakiegoś jego użytkownika. 5 osób nie wiedziało nawet, co to kruci jest!

Podam zatem, co to jest „gwizdek dla psa” - jest to gwizdek, którym przywołuje się psa. #csżmp

(nie brałæś udziału w ankiecie, ale chcesz odpowiedzieć na pytanie pod własnym nazwi... pseudonimem internetowym - serdecznie zapraszam)

Chodzi tak naprawdę o to, że gwizdek ten wytwarza ultradźwięki. Człowiek słyszy do 20 kHz, pies do 45 kHz, kot do 64 kHz, ale nie słucha człowieka xd

Od gwizdka dla psa nazwano w Anglosferze pewną taktykę retoryczną - przekaz niewinny dla postronnych i zrozumiały dla kumatych. Pojęcie to do polszczyzny wprowadził chyba @[email protected] (Krzysztof Serafiński) w sierpniu 2020. Ani on, ani Marcin Matczak w artykule dla sobotniej Gazety Wyborczej z ts. miesiąca nie zastanowili się akurat nad frazą - nie zauważyli, że mało kto stosuje przedmiot, i zrozumie analogię.
A istota jest prosta - to są ultradźwięki, które słyszą tylko niektórzy (którzy powinni).

Dlatego chyba lepiej „psi gwizdek” #dogwhistle nazwać #PrzekazUltradźwiękowy lub „retoryka ultradźwiękowa” lub podobnie.

#zJęzykiem #polszczyzna #spoleczenstwo

Z „ultradźwiękami retorycznymi” wiąże się jedna wredna cecha.
Lewica trafnie zwraca uwagę, że „ofiary” „kultury wymazywania” właściwie nie padły ofiarą tejże, bo wciąż zachowały głos. Analogiczny argument tyczy się „ultradźwięków” - zdemaskowany przekaz, z udowodnioną złą wolą, nie działa, więc nie jest ultradźwiękiem!

A jednak ludzie oburzają się na niewinne (?) hasła - czytałem na Masto wpis pewnego Afroamerykanina, wyjaśniającego, czemu jego i współziomków oburza hasło „bycie białym jest OK” - bo to „ultradźwięk”. Przesunięcie, ale upraszcza sprawę.
Tak więc za chwilę kilka polskich przykładów: