PKP stwierdziło dzisiaj, że na pewno brakuje mi Barejowskich klimatów.
Więc jak wsiadłem do ciapągu i odnalazłem i swój przedział i swoje miejsce (to co mi łaskawie na bilecie sprzedali) to się okazało, że miejsca zajęte.
Nic niezwykłego, ale pasażerowie ustąpić ich nie zamierzali, bo "konduktor im je wskazał"
Więc wspomnianego szefa i konduktora odnalazłem, powiedziałem w czym problem mam i ja i pasażerka obok której siedzieć miałem ale je miejsce też zajęte jest. Ta podeszła, pocmokała i stwierdziła, że mamy sobie znaleźć miejsce w wagonie nr. 13.
Ciapąg oczywiście pod korek załadowany, to wspomnianych miejsc żadnych nie było a nawet jak się na chwilę coś zwolniło to zaraz na następnej stacji ktoś wsiadał z miejscówką na nie...
Dobrze, że do tego Krakowa tylko 3h
Cóż. Zapomniałem, że i takie klimaty mogą istnieć wciąż...
