Dostrzeżenie swojego przywileju tam, gdzie inni go nie mają, jest anarchistyczne

https://szmer.info/post/13221091

Prezydent uderzył wetem w rząd. Żarty skończą się w przyszłym roku [ANTONI DUDEK]

https://szmer.info/post/12939732

Prezydent uderzył wetem w rząd. Żarty skończą się w przyszłym roku [ANTONI DUDEK] - szmer

Lemmy

Czy obowiązki domowe są nieopłaconą pracą? Thomas Springwald

https://szmer.info/post/12910311

Czy obowiązki domowe są nieopłaconą pracą? Thomas Springwald - szmer

Jakiś czas temu na stronie Czerwonego Frontu ukazało się tłumaczenie (a właściwie tłumaczenie tłumaczenia) tekstu Davida Rey’a “Czy obowiązki domowe są nieopłaconą pracą? Błędne założenie teoretyczne prowadzi na reakcyjne pozycje w praktyce”. (https://czerwonyfront.org/czy-obowiazki-domowe-sa.../ [https://czerwonyfront.org/czy-obowiazki-domowe-sa.../]). Zwrócił on moja uwagę, jako że odnosi się od czegoś na czym może nie tyle się jakoś strasznie znam, ale czym kiedyś się bardzo interesowałem: relacji pomiędzy teorią marksistowską a teorią feministyczną. A jako że tekst Rey’a wydał mi się mierny i niezbyt uczciwy intelektualnie to postanowiłem wreszcie (po pięciu latach od publikacji, fiu fiu) podzielić się kilkoma uwagami na jego temat. W swoim tekście Rey usiłuje krytykować z pozycji “naukowego marksizmu” stanowisko marksistowskich feministek skupionych w ruchu “Płaca za Pracę Domową”: Mariarosy Dalla Costy, Silvii Federicii, Selmy James i innych (choć wymieniana jest tylko Federici, zapewne dlatego, że jest najbardziej znana). Więc najpierw trochę o nich. Ruch “Płaca za Pracę Domową” wyłonił się z toczonych na przełomie lat 60 i 70 XX wieku dyskusji na temat statusu wykonywanej w gospodarstwie domowym pracy opiekuńczej, znanych jako domestic labour debate (z grubsza: debata o pracy domowej). Dyskusje te miały charakter teoretyczny i toczone były mocno technicznym językiem ekonomii marksistowskiej, co jednak nie znaczy, że były tylko akademickim biciem piany. Wręcz przeciwnie. Wiele z wykształconych wówczas koncepcji stało się kluczowymi narzędziami feministycznej krytyki ekonomii i znalazło uznanie także poza środowiskiem ściśle marksistowskim. Niemniej jednak tworzone w ramach debaty teksty nie należą do szczególnie przystępnych i można wybaczyć każdej osobie, która nie siedzi głęboko w temacie, że odbija się od używanego w nich żargonu. Dużo trudniej jest jednak wybaczyć to komuś, kto próbuje je krytykować, szczególnie jeśli sam ma się za marksistę. Tekst Rey’a jest tylko “usiłowaniem krytyki” stanowiska Federici i jej kolerzanek właśnie dlatego, że autor niemal w ogóle nie odnosi się do tego, co było istotą tego stanowiska i stawką całej debaty o pracy domowej. Zamiast tego woli walczyć ze zmyślonym przez siebie chochołem. Przedmiotem krytyki Rey’a nie jest bowiem marksistowski feminizm, ale jedynie zupełnie wyrwane z kontekstu wyrażenie “nieopłacana praca kobiet”. Większa część tekstu poświęcona jest bowiem wykazaniu (za pomocą obfitych cytatów z Marksa i Engelsa), że w robotniczym gospodarstwie domowym, w systemie kapitalistycznym, gdzie tylko mąż pracuje zarobkowo, a żona wyłącznie zajmuje się domem* środki na zakup dóbr i usług niezbędnych do utrzymania rodziny pochodzą z pensji męża. Teza ta jest, prawdę mówiąc, zbyt trywialna aby poświęcać jej aż tyle uwagi (i powoływać się przy tym na Klasyków). Mniej trywialny jest oczywiście wypływający stąd wniosek, że w takiej sytuacji zarobki męża stanowią w jakiś sposób “wynagrodzenie dla żony” (“szach mat marksistki-feministki, praca kobiet nie jest wcale nieopłacana!”). Najważniejsze jest jednak to, że utrzymywanie, że stanowisko marksistowskiego feminizmu opierało się na założeniu, że gospodyni domowa jedzenie i ubrania dla siebie, męża i dzieci wyczarowuje z powietrza (lub może kradnie?), nawet nie zbliża się do uczciwej konfrontacji intelektualnej. To tylko chochoł skonstruowany przez samego Rey’a, nad którym odnosi on oczywiście zupełnie przewidywalne, ale dość żenujące zwycięstwo. Wbrew temu, co sugeruje autor tekstu opublikowanego przez Czerwony Front, wyrażenie “nieopłacana praca kobiet” nie stanowi teoretycznego rdzenia marksistowskiego feminizmu. To zupełnie potoczne wyrażenie, które oznacza dokładnie to, co oznacza: że za pracę wykonywaną w gospodarstwie domowym na rzecz rodziny nie tylko nie dostaje się żadnego wynagrodzenia, ale nie jest ona nawet rejestrowana w statystykach gospodarczych. To co natomiast jest teoretycznym rdzeniem marksistowskiego feminizmu, to twierdzenie, że praca reprodukcyjna wykonywana w gospodarstwie domowym jest produktywna dla kapitału. Ale do tego Rey już się nie odnosi. Być może dlatego, że nie był w stanie przebrnąć przez teksty Mariarosy Dalla Costy? Coś, co jestem w stanie zupełnie zrozumieć. Tyle że wypadałoby się wówczas o niej nie wypowiadać. Druga część tekstu Rey’a poświęcona jest krytyce postulatu “płacy za pracę domową”, który, zdaniem autora, gdyby został potraktowany dosłownie i rzeczywiście wprowadzony w życie, nie poprawiłby sytuacji materialnej ani gospodyń domowych, ani ich mężów, a jedynie doprowadził do spadku wynagrodzenia za pracę najemną. Znowu: jest to w zasadzie prawda. Podobnie jak to, że jedzenie nie bierze się z powietrza. Tyle że przywołane w formie zarzutu po raz kolejny zupełnie mija się z celem, choć tym razem być może w mniej oczywisty sposób. Jak zauważa Kathi Weeks postulat “płacy za pracę domową” należałoby traktować raczej jako prowokacje niż coś, co należałoby faktycznie wprowadzić w życie**. Postulat ten powstał właśnie jako próba przełożenia teoretycznych odkryć marksistowskiego feminizmu na język powszechnie zrozumiały. Jak bowiem inaczej wykazać kluczowe ekonomiczne znacznie jakiejś aktywności, niż domagając się za nią wynagrodzenia? Paradoksalnie Rey konfrontuje się z najbardziej bezpośrednio z marksistowskim feminizmem dokładnie w momencie, gdy sam zaczyna pochylać się nad losem kobiet. Pisze bowiem, że w przypadku pracy domowej mamy do czynienia nie z kapitalistycznym wyzyskiem, ale z (domowym) niewolnictwem. I to jest właśnie pogląd, przeciwko któremu cała debata o pracy domowej była zwrócona. Chodziło w niej bowiem o to właśnie, żeby wykazać, że charakter pracy domowej w społeczeństwach kapitalistycznych nie jest bynajmniej żadnym przeżytkiem z czasów antycznych (etapu “niewolniczego sposobu produkcji”), ale stanowi integralną część systemu kapitalistycznego. Jest to zresztą także centralna teza “Kalibana i czarownicy” Silvii Federici, która - pomimo wielu innych słabości tej książki - wydaje mi się dość dobrze uzasadniona. Ok, to tyle na razie. Rozumiem, że wypadałoby wreszcie wyłożyć, na czym tak naprawdę (moim zdaniem) polegał marksistowski feminizm. To może w przyszłości. Tymczasem można sobie na ten temat poczytać w książce Gender i Ekonomia Opieki (do wypożyczenia w Wolnej Bibliotece) albo na stronach Think Tanku Feministycznego [https://www.ekologiasztuka.pl/think.tank.feministyczny/ [https://www.ekologiasztuka.pl/think.tank.feministyczny/]] (skąd zresztą sam się o tym wszystkim dowiedziałem). * gwoli wyjaśnienia określenie “tylko mąż pracuje zarobkowo, a żona wyłącznie zajmuje się domem” nie jest opisem faktycznego stanu rodzin robotniczych w żadnym w zasadzie momencie historii. Przedmiotem dyskusji (zresztą zarówno u Rey’a jak i u Federici i Dalla Costy) jest tu pewien, nigdy całkowicie nie zrealizowany, model podziału ról płciowych. ** vide Weeks, Kathi The Problem with Work: Feminism, Marxism, Antiwork Politics, and Postwork Imaginaries, ‎Duke University Press, 2011

Stan przedzawałowy kapitalizmu - Wolnelewo

https://szmer.info/post/12887266

Stan przedzawałowy kapitalizmu - Wolnelewo - szmer

Lemmy

Brytyjski dyplomata: Są cztery scenariusze dla Iranu

https://szmer.info/post/12695237

Brytyjski dyplomata: Są cztery scenariusze dla Iranu - szmer

Lemmy

Rój milionów dronów [o 'wojnach AI']

https://szmer.info/post/12692241

Rój milionów dronów [o 'wojnach AI'] - szmer

Długi tekst dzięki któremu nadrobicie sobie wszystko co dziś wiemy o wykorzystywaniu AI np. w armii chińskiej i amerykańskiej, plus streszczenie ostatnich inb Anthropic vs Trump i wypunktowanie nie do końca szczerej postawy firmy. ---- Substack wprowadza obecnie weryfikację wieku opartą na narzędziu, które miał wprowadzić Discord (Persona). Jako że i tak w głębi duszy gardzę tą platformą i siedzę tam tylko w nadziei na jakieś zasięgi, przypominam że każdemu chętnemu mogę tekst przepuścić przez stare dobre archive.org [http://archive.org].

Ali Chamenei nie żyje. Kim był najwyższy przywódca Iranu? [SYLWETKA]

https://szmer.info/post/12691166

Ali Chamenei nie żyje. Kim był najwyższy przywódca Iranu? [SYLWETKA] - szmer

Lemmy

John Simpson: Nigdy nie widziałem takiego roku jak 2025. - BBC News Polska

https://szmer.info/post/12674531

John Simpson: Nigdy nie widziałem takiego roku jak 2025. - BBC News Polska - szmer

Lemmy

Wojtek Żubr Boliński: Zakochana para: filozofka i terfiara

https://szmer.info/post/12582813

Wojtek Żubr Boliński: Zakochana para: filozofka i terfiara - szmer

Lemmy

Psycholog: nastolatki są „wplątane” w konsumpcjonizm

https://szmer.info/post/12561110

Psycholog: nastolatki są „wplątane” w konsumpcjonizm - szmer

Lemmy