❗ "Ministerstwo Cyfryzacji wspólnie z Naukową i Akademicką Siecią Komputerową – Państwowym Instytutem Badawczym zakończyło pracę nad pierwszym polskim, bezpłatnym narzędziem do bezpiecznej komunikacji: Komunikator mSzyfr, który przeznaczony jest dla:

Podmiotów administracji publicznej;
Podmiotów krajowego systemu cyberbezpieczeństwa (zarejestrowanych w wykazie podmiotów kluczowych i ważnych);
Innych podmiotów, po wyrażeniu zgody przez Ministra Cyfryzacji.
Komunikator mSzyfr, jest pierwszym bezpiecznym komunikatorem będący pod w pełni pod jurysdykcja Polski. Serwery obsługujące komunikator mSzyfr, znajdują się na terytorium Polski i administrowane są przez osoby posiadające stosowe poświadczenie bezpieczeństwa osobowego"

P.S. Po prostu wdrożono #Matrix
https://chat.komunikator.narodowy.gov.pl/

Więcej:
https://www.gov.pl/web/baza-wiedzy/komunikator-mszyfr

#NASK #MinCyfry #MinisterstwoCufryzacji #Cyfra #komunikator

Element Pro

Szwajcarski ser zamiast szyfrowania. Jak komunikator TeleGuard naraził ponad milion użytkowników

Miał być twierdzą nie do zdobycia, opartą na legendarnym „szwajcarskim bezpieczeństwie”. Komunikator TeleGuard pobrano ponad milion razy, bo obiecywał pełną anonimowość i szyfrowanie end-to-end.

Dziennikarskie śledztwo serwisu 404 Media oraz eksperci od cyberbezpieczeństwa właśnie obnażyli prawdę: aplikacja jest tak dziurawa, że równie dobrze moglibyście wysyłać swoje sekrety na pocztówkach.

W świecie komunikatorów internetowych panuje zasada Dzikiego Zachodu – każdy może obiecać wszystko. TeleGuard, aplikacja stworzona przez szwajcarską firmę Swisscows, kusiła użytkowników hasłami: „Brak gromadzenia danych. Silnie szyfrowane. Szwajcarska produkcja”. Brzmi jak idealna alternatywa dla tych, którzy nie ufają gigantom technologicznym. Problem w tym, że pod maską tego marketingowego przekazu kryje się technologiczna katastrofa.

Kryptograficzny koszmarek zamiast tarczy

Aby zrozumieć, jak bardzo twórcy TeleGuard zepsuli sprawę, musimy na chwilę zajrzeć w technikalia. W prawidłowo wdrożonym, bezpiecznym szyfrowaniu typu end-to-end (E2EE), klucz prywatny służący do odczytywania wiadomości nigdy nie opuszcza Twojego telefonu. Serwer firmy jest tylko „listonoszem”, który przenosi zamkniętą kopertę, ale nie ma do niej klucza i nie jest w stanie odczytać treści wiadomości.

Jak ujawnili badacze w rozmowie z Josephem Coxem z 404 Media, TeleGuard… po prostu wysyła Twój klucz prywatny na swoje serwery podczas rejestracji. Ale czekajcie, dopiero się rozgrzewamy.

Firma mogłaby się bronić, że przesyła klucz w formie zaszyfrowanej, ale badacze odkryli, że aplikacja dołącza do niego wszystko, co jest potrzebne do jego odszyfrowania. W profesjonalnej kryptografii stosuje się dwa kluczowe mechanizmy obronne: unikalne wartości jednorazowe (działające jak kody SMS z banku, tzw. nonce; skrót od number used once) oraz tzw. sól. Ta kulinarna nazwa nie jest przypadkowa! Sól to porcja losowych danych dorzucana do Twojego klucza przed zaszyfrowaniem. Działa jak unikalna przyprawa – sprawia, że nawet jeśli dwie osoby mają identyczne hasło, po „posoleniu” i zakodowaniu algorytm „wypluwa” zupełnie inne ciągi znaków, przez co hakerzy nie mogą używać gotowych ściąg do ich łamania.

Prawidłowa sól i wartości jednorazowe muszą być generowane losowo dla każdej nowej sesji. Twórcy TeleGuarda zrobili coś absurdalnego: zakodowali je na stałe. Mówiąc obrazowo: to tak, jakby producent zamontował w milionie sejfów potężne zamki szyfrowe, po czym w każdym z nich zostawił ten sam, fabryczny PIN wpisany na sztywno. Nic dziwnego, że Dan Guido, szef renomowanej firmy cyberbezpieczeństwa Trail of Bits, podsumował to krótko: szyfrowanie w tej aplikacji jest całkowicie bezcelowe.

Twój klucz dla każdego

Złe wdrożenie kryptografii to jedno, ale TeleGuard poszedł o krok dalej. Badacze odkryli, że aby uzyskać czyjś klucz prywatny, wystarczyło wpisać w publicznym API aplikacji (interfejsie programistycznym) jego numer ID (sic!).

Ponieważ wielu użytkowników chwaliło się swoim ID w sieci, by inni mogli ich znaleźć, otwierali tym samym furtkę każdemu domorosłemu hakerowi do odczytania ich korespondencji. Ponadto same metadane – informacja o tym, kto, kiedy i z kim pisze – krążyły po sieci w formie otwartego tekstu!

Iluzja, która ma realne konsekwencje

To nie jest tylko akademicki problem programistów. Teoretycznie nieprzeniknione komunikatory to często jedyne bezpieczne okno na świat dla osób represjonowanych – np. dziennikarzy śledczych, sygnalistów i aktywistów funkcjonujących w państwach autorytarnych. Dla nich wyciek korespondencji to nierzadko wyrok. I to ten najwyższy, kosztujący dziennikarza czy sygnalistę życie.

Z drugiej strony, obietnice absolutnej anonimowości TeleGuarda przyciągnęły też przestępców, których złudne poczucie bezpieczeństwa doprowadziło ostatecznie w ręce organów ścigania. Jak donoszą amerykańskie media, FBI namierzyło jednego z nich z dziecinną łatwością, m.in. przez przechwycenie powiadomień push z aplikacji.

Cała sprawa wygląda szczególnie blado, gdy przypomnimy sobie niedawne starcie rządu Wielkiej Brytanii z Apple. Gdy Brytyjczycy próbowali wymusić na gigancie z Cupertino stworzenie backdoora w iMessage (pod pretekstem walki z przestępczością w ustawie Online Safety Bill), Apple postawiło twarde weto, grożąc całkowitym wycofaniem swoich usług komunikacyjnych z Wysp, byle tylko nie osłabić szyfrowania – i ostatecznie brytyjski rząd (pod naporem amerykańskiej administracji, ale i głosów własnych obywateli, wyborców i użytkowników Apple) się ugiął.

Wielka Brytania chciała tylnej furtki do iCloud. USA grozi zerwaniem umów

Celowy sabotaż czy historyczna niekompetencja?

Tymczasem „szwajcarska” alternatywa, która miała być ostoją prywatności, w praktyce okazała się drzwiami otwartymi na oścież. Chciałbym, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Tak szkolne, wręcz absurdalne luki w oprogramowaniu zawierającym jakiekolwiek funkcje kryptograficzne rodzą w branży naturalne pytania: czy to tylko skrajna, niewybaczalna niekompetencja szwajcarskich programistów, czy może celowo zostawiony backdoor na prośbę służb, które dostały idealne narzędzie do inwigilacji? Choć na to drugie nie ma twardych dowodów, sytuacja rodzi mocne podejrzenia.

Dlaczego podejrzenia? Z punktu widzenia programisty, żeby zepsuć sól i unikalne wartości jednorazowe, trzeba się wręcz… postarać. Większość współczesnych, gotowych bibliotek kryptograficznych, czyli klocków, z których budujemy aplikacje zawierające funkcje kryptograficzne, domyślnie generuje te wartości losowo. Żeby wpisać je w kodzie „na sztywno”, deweloper musiał celowo zignorować standardową procedurę, nadpisać funkcje losujące i wklepać tam stały ciąg znaków. To nie jest błąd typu „oops, zapomniałem średnika”. To jest architektura zaplanowana tak, żeby nie działała.

Nawet zyskujący na popularności tzw. vibe coding (pisanie programów na szybko z pomocą sztucznej inteligencji) wyplułby tu bezpieczniejszy kod, bo każdy model AI z automatu wrzuciłby w to miejsce funkcję generującą losowość.

Wiem o czym myślicie, sam też sobie zadaję to pytanie. Czy to celowo zostawiony backdoor dla służb? Historia uczy nas zresztą, że w tej branży „szwajcarska neutralność i prywatność” potrafi być doskonałą przykrywką. Wystarczy przypomnieć słynną aferę z firmą Crypto AG (poszukajcie sobie hasła Operacja Rubicon) – szwajcarskim producentem maszyn szyfrujących, który przez dekady sprzedawał sprzęt rządom na całym świecie, podczas gdy w rzeczywistości firma była potajemnie własnością CIA i zachodnioniemieckiego BND, którzy czytali wszystko jak leci. Chyba jednak w przypadku TeleGuarda nie ma się co doszukiwać aż tak głębokiego „spisku”. Ta aplikacja zrobiona jest po prostu zbyt głupio.

Tego problemu nie da się załatać

Firma Swisscows do dziś nie odniosła się do zarzutów. Według badaczy luki nadal nie zostały załatane, a użytkownicy nie otrzymali żadnego ostrzeżenia. Jeśli więc masz TeleGuard na swoim telefonie, najrozsądniejszym krokiem jest natychmiastowe usunięcie konta i odinstalowanie programu. Zresztą, co tu łatać, jak sama architektura i fundamenty kryptograficzne tej aplikacji są z gruntu wadliwe.

Sprawa TeleGuard to lekcja dla nas wszystkich. W cyfrowym świecie słowa „military-grade encryption” czy flagi europejskich państw z rygorystycznym prawem prywatności same w sobie nie dają żadnej gwarancji. Największe zaufanie ekspertów budzą dziś te rozwiązania, których kod źródłowy jest otwarty (open-source) i regularnie sprawdzany przez niezależnych audytorów. Jeśli zależy Wam na prawdziwym bezpieczeństwie, zostawcie marketingowe obietnice i postawcie na sprawdzone narzędzia pokroju Signala.

#404Media #aplikacjeSzyfrujące #backdoor #bezpieczeństwoWSieci #CryptoAG #cyberbezpieczeństwo #endToEnd #inwigilacja #komunikator #prywatnośćWSieci #Signal #Swisscows #szyfrowanie #TeleGuard #wyciekDanych

Trochę poliycznie - jak Rosja "walczy" z komunikatorami: https://infosec.exchange/@kttrickster/116274485535344413 - TL;DR

"Od dzisiejszego rana przestały działać wszystkie serwery relay Chatmail z listy chatmail.at/relays, a także nie otwierają się ich strony internetowe. [...] Wszystko to wskazuje na to, że RKN wszedł na chatmail.at/relays i zablokował wszystkie adresy tam wymienione. To nieprzyjemne ..." #politic #deltachat #komunikator #privacy #security

#WhatsApp? Nie, dziękuję 🙅🏻‍♂️
Odświeżyłem wpis, który oryginalnie ukazał się po angielsku.

https://blog.narecki.name/whatsapp-nie-dziekuje

#Signal #DeltaChat #komunikator

WhatsApp? Nie, dziękuję.

Dlaczego nie znajdziesz mnie na WhatsApp-ie i dlaczego nie powinieneś go używać? Z prostego powodu: od lat istnieją lepsze alternatywy, n...

Michał Narecki - blog

Na nowy rok przygotowałem prostą stronę, która ma za zadanie zachęcić was i waszych znajomych do zainstalowania #DeltaChat. Niech to będzie nasz skromny wkład w walce o lepszy, bardziej ludzki internet 💪🏻

https://dc.lab42.ovh/

PS. Można podbijać 😉

#decentralizacja #komunikator #zaproszenie

Delta Chat - zaproszenie

Koniec z protezą. WhatsApp debiutuje z pełną aplikacją na Apple Watch

To, o czym pisaliśmy na iMagazine.pl w kontekście testów beta, właśnie stało się faktem. Meta oficjalnie udostępniła pełnoprawną, natywną aplikację WhatsApp na zegarki Apple Watch.

To ogromna zmiana dla użytkowników, ponieważ dotychczasowa obsługa komunikatora na watchOS była bardzo ograniczona.

WhatsApp testuje aplikację na Apple Watch, która pozwoli przeglądać czaty

Przed tą aktualizacją, integracja WhatsApp z zegarkiem Apple polegała wyłącznie na systemowych powiadomieniach. Pozwalały one na odczytanie fragmentu nowej wiadomości i szybką odpowiedź. Brakowało jednak możliwości przeglądania historii czatów, inicjowania nowych rozmów czy odsłuchiwania popularnych „głosówek”.

Nowa aplikacja całkowicie to zmienia. Zgodnie z oficjalnym komunikatem Meta, użytkownicy mogą nareszcie czytać pełne wiadomości (nawet te długie) oraz widzieć więcej historii czatu bezpośrednio na nadgarstku. Najważniejszą nowością jest jednak długo wyczekiwana opcja nagrywania i wysyłania wiadomości głosowych.

To nie wszystko. Aplikacja pozwala także na wysyłanie szybkich reakcji emoji oraz wyświetla powiadomienia o połączeniach przychodzących (dzięki czemu zobaczymy, kto dzwoni, bez sięgania po iPhone’a). Meta dodaje, że poprawiono jakość wyświetlanych obrazów i naklejek. Co kluczowe, cała komunikacja na zegarku pozostaje chroniona szyfrowaniem end-to-end.

Nowy WhatsApp jest udostępniany jako aktualizacja w App Store. Do jej działania wymagany jest zegarek Apple Watch Series 4 (lub nowszy) oraz system watchOS 10 (lub nowszy). Firma zapowiada, że to dopiero początek i planuje dalszy rozwój aplikacji o nowe funkcje.

#aplikacja #AppleWatch #AppleWatchSeries4 #komunikator #Meta #news #szyfrowanieEndToEnd #watchOS10 #whatsapp #wiadomościGłosowe

@emill1984

Tutaj dodam, że Matrix z apkami Element jest bardzo intuicyjny i przyjazny. Anglicy zainwestowali sporo w UI i UX.

Ponieważ istnieje wiele klientów Matrix, gdy mówimy "matrix jest be" to tak jakbyśmy powiedzieli "http jest be". Często opisuje się wrażenia z używania danego klienta a nie podaje nazwy.

Ja korzystam z Element-ów w przeglądarce, Androidzie i iOs i to naprawdę dopracowane produkty.

Btw, jak padał matrix od polsocial, to jego pokoje, sfederowane, działały nadal. I można było wymieniać informacje. To ogromna przewaga nad Signalem - nie ma jednego centralnego punktu, który - gdy padnie, to wszystko leży.

Matrix nie ma tzw. "single point of failure". Ma zdecentralizowaną architekturę. Zaś Signal, no cóż, jak padnie to leży CAŁY :)

Btw, rzućcie też okiem na "Europejskiego Signala", czyli Wire. Korzystam jako backup i do kontaktu z osobami, które go używają. Również jest zdecentralizowany, choć bardziej "komercyjny".

@wariat @PanNindyk

#Signel #Matrix #Wire #Komunikator

🆕Meta wycofuje Messengera! Na tych urządzeniach aplikacja przestanie działać
➡️https://rootblog.pl/messenger-nie-bedzie-dzialal-na-wybranych-urzadzeniach/

#Facebook #komunikator #Messenger #Meta

WhatsApp ożywa dzięki Live Photos. Nowa aktualizacja to też funkcje AI i ułatwione wyszukiwanie

Meta oficjalnie potwierdziła wprowadzenie pakietu nowości do komunikatora WhatsApp. Najważniejszą z nich, szczególnie dla użytkowników iPhone’ów, jest wsparcie dla „żywych” zdjęć, czyli Live Photos.

Aktualizacja, która jest udostępniana stopniowo, zawiera również inne usprawnienia, w tym funkcje oparte na sztucznej inteligencji.

Ruchome zdjęcia i ułatwienia w aplikacji

Główną nowością jest obsługa Live Photos (iOS) oraz Motion Photos (Android). Po wysłaniu lub odebraniu takiego zdjęcia, będzie ono przez chwilę animowane, a po dotknięciu ikony w rogu odtworzy również zarejestrowany dźwięk.

Wśród praktycznych ulepszeń warto wymienić ułatwione wyszukiwanie grup – teraz można je znaleźć, wpisując imię jednego z członków. Ponadto, użytkownicy Androida otrzymali funkcję skanowania dokumentów bezpośrednio w aplikacji, która do tej pory była dostępna tylko na iPhonie.

Nowości z Meta AI – nie dla wszystkich

Meta wprowadza także funkcje oparte na własnej sztucznej inteligencji. Użytkownicy będą mogli generować niestandardowe motywy czatów oraz tła do rozmów wideo za pomocą poleceń tekstowych.

Należy jednak podkreślić, że dostępność funkcji Meta AI jest bardzo ograniczona. Zazwyczaj są one wprowadzane w pierwszej kolejności w Stanach Zjednoczonych i w języku angielskim, więc polscy użytkownicy najprawdopodobniej będą musieli na nie poczekać znacznie dłużej.

Wszystkie funkcje są wdrażane po stronie serwera, co oznacza, że mogą pojawiać się u kolejnych użytkowników w różnym czasie, nawet jeśli posiadają najnowszą wersję aplikacji. Warto więc regularnie sprawdzać swój komunikator w poszukiwaniu nowości.

WhatsApp wprowadza rewelacyjną funkcję. Przetłumaczy każdą wiadomość, ale Polacy muszą uzbroić się w cierpliwość

#aktualizacja #Android #iOS #komunikator #livePhotos #Meta #MetaAI #news #noweFunkcje #whatsapp

WhatsApp wprowadza rewelacyjną funkcję. Przetłumaczy każdą wiadomość, ale Polacy muszą uzbroić się w cierpliwość

WhatsApp, najpopularniejszy komunikator internetowy na świecie, rozpoczął wdrażanie jednej z najbardziej oczekiwanych funkcji – wbudowanego tłumacza wiadomości.

Nowe narzędzie pozwoli na błyskawiczne przekładanie tekstu w rozmowach prywatnych, grupowych i na kanałach, eliminując potrzebę korzystania z zewnętrznych aplikacji. Jest jednak pewien haczyk, zwłaszcza dla polskich użytkowników systemu Android.

Tłumaczenie na wyciągnięcie palca i z dbałością o prywatność

Nowa funkcja jest bardzo prosta w obsłudze. Aby przetłumaczyć otrzymaną wiadomość, wystarczy ją dłużej przytrzymać, a następnie z menu kontekstowego wybrać nową opcję „Tłumacz”. Aplikacja pozwoli wybrać język docelowy i źródłowy.

Co najważniejsze, cały proces tłumaczenia odbywa się lokalnie, na urządzeniu użytkownika, a nie w chmurze. Gwarantuje to zachowanie pełnej prywatności – WhatsApp (i firma Meta) nie ma dostępu do treści tłumaczonych wiadomości.

Android z funkcją premium, ale na razie nie dla nas

Choć nowość trafi zarówno na smartfony z Androidem, jak i na iPhone’y, to właśnie użytkownicy tej pierwszej platformy otrzymali ekskluzywną funkcję. Będą oni mogli włączyć automatyczne tłumaczenie dla całego wątku rozmowy. Dzięki temu nie tylko wszystkie historyczne wiadomości, ale również te nowo przychodzące będą na bieżąco przekładane na wybrany język.

Niestety, na tym etapie Polacy korzystający z Androida nie będą mogli w pełni cieszyć się nowością. W pierwszej fazie wdrażania funkcja na tej platformie obsługuje zaledwie sześć języków: angielski, hiszpański, hindi, portugalski, rosyjski i arabski. Na liście tej brakuje języka polskiego, co oznacza, że przetłumaczenie wiadomości z lub na nasz język nie będzie na razie możliwe.

Lepsza sytuacja na iOS

W nieco lepszej sytuacji są posiadacze iPhone’ów. Na systemie iOS funkcja tłumaczenia bazuje na liście języków obsługiwanych przez systemowe narzędzia Apple, a ta obejmuje również język polski. Użytkownicy iOS nie otrzymają jednak opcji automatycznego tłumaczenia całych konwersacji i będą musieli przekładać każdą wiadomość osobno. Należy również pamiętać, że cała aktualizacja wdrażana jest stopniowo, więc może minąć trochę czasu, zanim opcja tłumaczenia pojawi się u wszystkich użytkowników.

WhatsApp oficjalnie debiutuje na iPada – aplikacja już dostępna w App Store

#aktualizacja #Android #Aplikacje #iOS #komunikator #Meta #news #nowaFunkcja #technologia #tłumacz #tłumaczenieWiadomości #whatsapp