Często można spotkać się z próbą odebrania zwierzętom samego języka opisującego ich relacje i emocje. Dla części osób nazwanie krowy, świni czy kotki "matką", a ich potomstwa "dziećmi" jest rzekomo zbyt "uczłowieczające". Dlaczego to robią? Bo łatwiej wtedy odciąć się od faktu, że zwierzęta pozaludzkie tworzą więzi, troszczą się o swoje dzieci, odczuwają strach, stratę i przywiązanie. Tymczasem słowo "matka" nigdy nie dotyczyło wyłącznie ludzi - słowo to opisuje relację opieki i więzi, którą u zwierząt obserwujemy każdego dnia. Odbieranie zwierzętom nawet tych podstawowych określeń często służy przede wszystkim temu, by łatwiej było usprawiedliwić ich uprzedmiotowienie.
Czy świńska lub psia matka jest w czymś gorsza od ludzkiej matki? Czy dzieci zwierząt innych niż człowiek są w czymś gorsze? Czy naprawdę zasłużyły sobie na bycie towarem lub produktem? Czy fakt, że coś dzieje się od dawna usprawiedliwia zadawanie okrucieństwa?
NIE.
Jeśli eksploatujesz zwierzęta, traktujesz je jak przedmiot, towar, zabawkę, to jesteś współodpowiedzialna/y za ich krzywdzenie. Nie musisz tego robić. Przejdź na weganizm.
#wimięzwierząt #dzieńmatki #zwierzęta #matki #MothersDay #prawazwierząt