"Niezwyciężony" to prawdopodobnie najsłynniejsza książka Stanisława Lema obok "Solaris" i "Bajek robotów". W 2023 roku otrzymaliśmy jej gradaptację w postaci debiutu studia Starward Industries złożonego m.in. z weteranów CD Projektu Red, Techlandu czy Bloober Teamu. Choć zebrała dobre oceny, niestety okazała się komercyjnym rozczarowaniem... i nietrudno zrozumieć, czemu do tego doszło.
No bo tak, The Invincible to symulator chodzenia. Mało tego, to również gra oparta głównie na słuchaniu dialogów. Pod tym kątem skojarzyła mi się z Firewatchem - tam też przez całą przygodę słuchaliśmy głównie rozmów dwojga postaci. To już nieco ogranicza grono potencjalnych odbiorców, ale jeśli nie czujecie się odstraszeni powolną rozgrywką, czeka was wciągające śledztwo w sprawie zaginionej załogi misji badawczej na planecie Regis III.
Nieznajomość książki w niczym nie szkodzi - dzieło Starward Industries jest zasadniczo jej prequelem. Razem z Yasną będziemy odkrywać, co zaszło w tym obcym świecie, odnajdywać kolejnych członków załogi i prowadzić nieraz zaskakująco pomysłowe i głębokie pogawędki z astrogatorem Novikiem. Pod kątem narracyjnym to bardzo ciekawa produkcja, a jej wartość podnosi nieliniowość i możliwość doprowadzenia do aż sześciu różnych zakończeń.
The Invincible jednak najbardziej urzeka oprawą audiowizualną. Regis III oferuje zróżnicowane środowiska i obok rozmów trzon gry stanowi oglądanie przepięknych widoków. Do tego dochodzi retrofuturystyczne ukazanie analogowych sprzętów - niby podobnie jak w Alien: Isolation, ale jednak zupełnie inaczej. Jeśli więc nie uciekacie na hasło "walking sim", The Invincible to tytuł godny polecenia.
#giereczkowo #Lem #TheInvincible