Seul nad Wisłą. Samsung przypomina, jak na przełomie wieków rozpoczął technologiczną rewolucję w Polsce

Kiedy bierzemy do ręki nowego smartfona Galaxy albo uruchamiamy aplikację na telewizorze Samsung Smart TV, rzadko myślimy o tym, gdzie dokładnie powstało napędzające je oprogramowanie.

Tymczasem potężna część kodu, który trafia na urządzenia użytkowników na całym świecie, pisana jest w Warszawie. Koreański gigant postanowił właśnie przypomnieć, jak to wszystko się zaczęło, cofając się w czasie do roku 2000.

Rok 2000: konwergencja i polscy inżynierowie

Przełom tysiącleci był dla branży technologicznej czasem wielkich obietnic. Po przetrwaniu słynnej „pluskwy milenijnej”, technologiczni giganci zaczęli snuć pierwsze poważne wizje urządzeń, które będą się ze sobą płynnie komunikować. W 2000 roku Samsung ogłosił globalną strategię „Digital-e Company”, stawiając na mocny rozwój oprogramowania. To właśnie na fali tej reorganizacji powołano do życia Samsung R&D Institute Poland.

Wybór naszej stolicy nie był przypadkiem. Jak podkreśla Olaf Krynicki, dyrektor ds. komunikacji w polskim oddziale marki, firma szukała miejsc zdolnych wspierać jej największe globalne projekty. O ulokowaniu centrum badawczo-rozwojowego nad Wisłą zdecydowało świetne zaplecze akademickie i wysokie kompetencje polskich inżynierów.

Fundamenty dzisiejszego Smart Home

Początki warszawskiego R&D skupiały się wokół czterech głównych filarów ówczesnej strategii Samsunga:

  • Home networks: to tutaj powstawały wczesne koncepcje rozwiązań, które dziś naturalnie nazywamy inteligentnym domem (Smart Home) i ekosystemem SmartThings.
  • Mobile networks: rozwój raczkującej wówczas infrastruktury nowoczesnych sieci komórkowych.
  • Office networks: budowa cyfrowych rozwiązań dla biznesu.
  • Core components: prace wspierające rozwój zaawansowanych wyświetlaczy (wtedy TFT-LCD) oraz półprzewodników.

Zaczynało się od niewielkiego biura projektowego i ostrożnego badania lokalnego rynku pracy. Z perspektywy dwudziestu sześciu lat widać wyraźnie, że ta inwestycja opłaciła się z nawiązką. Dziś warszawskie (oraz powstałe później poznańskie i krakowskie) ośrodki badawczo-rozwojowe Samsunga to jedne z największych i najważniejszych placówek R&D w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Zatrudniają tysiące specjalistów, a ich praca bezpośrednio kształtuje to, jak działają najnowsze urządzenia elektroniki użytkowej na całym globie.

To świetna okazja, by przypomnieć, że Polska od wielu lat jest cichym, ale potężnym zapleczem intelektualnym dla największych graczy Doliny Krzemowej i azjatyckich tygrysów technologicznych.

Telewizor, który uciszy irytującego komentatora. Samsung pokazuje nowe modele Mini LED na 2026 rok

#historiaTechnologii #innowacje #ITWPolsce #programiści #RD #Samsung #SamsungRDInstitutePoland #smartHome #technologieWPolsce

Z CO₂ chcą zrobić coś znacznie cenniejszego niż paliwo

Osiągnięcie globalnej neutralności klimatycznej do 2050 roku to plan ambitny, ale według wielu ekspertów – niewystarczający. Aby realnie ratować klimat, musimy wejść w fazę emisji ujemnych, czyli zacząć fizycznie usuwać dwutlenek węgla z atmosfery.

Problem w tym, że proces ten zawsze był niezwykle energochłonny i trudny do wdrożenia na wielką skalę. Zespół badaczy z Columbia University i Brookhaven National Laboratory pokazał właśnie sposób, jak zamienić ten gaz w niezwykle cenny materiał, zamykając go pod postacią nanowłókien węglowych.

Pułapka paliw syntetycznych

Do tej pory najpopularniejszym pomysłem na zagospodarowanie wyłapanego CO₂ była jego konwersja na paliwa lub chemikalia. Z naukowego punktu widzenia to jednak pułapka – wyprodukowane w ten sposób paliwo w końcu zostanie spalone, a uwięziony w nim dwutlenek węgla błyskawicznie wróci do atmosfery.

Profesor Jingguang Chen i jego zespół postanowili podejść do problemu inaczej. Zamiast zamykać obieg, postanowili zmienić gaz w ciało stałe, a nie paliwo. Nanowłókna węglowe to niezwykle wytrzymały i doskonale przewodzący materiał, na który istnieje gigantyczne zapotrzebowanie w branży elektronicznej, a nawet w budownictwie (jako zbrojenie nowoczesnego betonu). Uwięziony w nich węgiel zostaje bezpiecznie zablokowany na długi czas.

Inżynieryjny hack. Jak oszukać termodynamikę?

Bezpośrednia zamiana CO₂ w stały węgiel jest z punktu widzenia termodynamiki procesem skrajnie trudnym i wymagającym absurdalnych ilości energii. Badacze obeszli ten problem, dzieląc proces na dwie sprytne ścieżki:

  • Elektroliza z udziałem palladu i miedzi: w pierwszym kroku CO₂ i woda trafiają do elektrolizera. Prąd elektryczny rozbija je na tlenek węgla (CO) i wodór (H₂), tworząc tzw. gaz syntezowy. Kluczem jest tu bimetaliczny katalizator. Dodatek miedzi do drogiego palladu pozwala precyzyjnie kontrolować przebieg reakcji – hamuje powstawanie nadmiaru wodoru i wymusza produkcję tlenku węgla, który jest absolutnie niezbędny w dalszej fazie.
  • Reaktor termochemiczny: powstały gaz trafia do reaktora, gdzie przy udziale stopu żelaza i kobaltu, w stosunkowo niskiej temperaturze (450°C) i przy normalnym ciśnieniu atmosferycznym, wytrącają się stałe nanowłókna węglowe.

Efekt? Otrzymany materiał to nie są bezużyteczne węglowe odpady. To wysoce krystaliczne struktury o czystości rzędu 97%, co odpowiada dzisiejszym, rygorystycznym standardom komercyjnym dla branży elektronicznej.

Ostatnia przeszkoda przed przemysłem

Zanim jednak ten dwuetapowy proces opuści mury laboratoriów i trafi do fabryk, naukowcy muszą rozwiązać jeszcze jeden istotny problem inżynieryjny: odzysk katalizatora. Cząsteczki stopu żelaza i kobaltu lubią przyklejać się do rosnących nanowłókien. Efektywne i tanie oddzielanie tych metali bez niszczenia samej struktury węgla to obecnie główny cel zespołu badawczego.

Jeśli ten proces uda się zoptymalizować na dużą skalę, a do jego zasilenia użyjemy energii ze źródeł odnawialnych, zyskamy jedno z najciekawszych narzędzi do trwałego usuwania CO₂. Przestaniemy traktować dwutlenek węgla wyłącznie jako groźny odpad, a zaczniemy patrzeć na niego jak na potencjalne źródło cennego surowca do budowy nowoczesnej infrastruktury.

NASA trenuje powrót na Księżyc w makiecie Blue Origin

#chemia #ColumbiaUniversity #emisjeUjemne #innowacje #materiałyPrzyszłości #nanowłóknaWęglowe #ochronaKlimatu #środowisko #usuwanieCO2

Podejmij wyzwanie miniaturyzacji z rozwiązaniami #WAGO, które zapewniają maksymalną wydajność na minimalnej przestrzeni.

Nasze innowacyjne złączki i #wielowtyki do #PCB to Twój klucz do budowy bardziej kompaktowych urządzeń, rozszerzenia funkcjonalności i odkrycia nieograniczonych możliwości.

#Miniaturyzacja #MasterYourMission #PołączeniaPCB #Inżynieria #Innowacje #złącza

Anthropic otwiera dostęp do modelu Claude Mythos. Bezpieczeństwo czy groźna gra z ogniem?

Anthropic, twórca serii Claude, wykonuje kolejny krok w stronę udostępnienia swoich najbardziej zaawansowanych możliwości szerokiej publiczności.

Po miesiącach ograniczonego dostępu, zarezerwowanego jedynie dla wybranych partnerów pokroju Apple, firma zapowiada, że modele klasy Mythos trafią do wszystkich klientów w ciągu najbliższych kilku tygodni.

Projekt Glasswing: parasol ochronny dla potężnej AI

Udostępnienie tak zaawansowanej inteligencji wiąże się z ogromnym ryzykiem. Anthropic od początku podkreśla, że modele klasy Mythos wymagają znacznie silniejszych zabezpieczeń cybernetycznych niż dotychczasowe rozwiązania. Dlatego firma mocno stawia na projekt Glasswing – inicjatywę, która ma tworzyć cyfrowe „bezpieczniki” dla AI.

Dzień po ogłoszeniu planów wejścia na giełdę, Anthropic poinformował o rozszerzeniu listy partnerów współpracujących przy Glasswing. Do grona około 200 organizacji dołączyło 150 nowych podmiotów, w tym – według doniesień Financial Times – Samsung oraz NATO.

Inicjatywa obejmuje obecnie ponad 15 krajów, koncentrując się na współpracy z gigantami z branży komunikacyjnej i sprzętowej. Każdy z partnerów musi przejść rygorystyczną weryfikację bezpieczeństwa, zanim otrzyma dostęp do kluczy projektowych.

Mythos wchodzi do gry, ale czy jest bezpieczny?

Modele klasy Mythos budzą emocje nie tylko ze względu na swoje możliwości, ale i na potencjał w wykrywaniu oraz tworzeniu luk w zabezpieczeniach systemowych. Raporty wskazują, że wcześniejsze wersje tego modelu potrafiły w zaledwie pięć dni opracować exploit na system macOS. To właśnie ten potencjał do odkrywania krytycznych podatności sprawił, że Anthropic tak długo trzymał Mythos pod kluczem. Z drugiej jednak strony znane są przypadki, kiedy ten zaawansowany model zawodził z detekcją luk.

Koniec mitu niebezpiecznego AI? Model Mythos poległ na kodzie Curla

Obecnie firma deklaruje „szybki postęp” w pracach nad zabezpieczeniami, które mają uniemożliwić nadużycia po pełnym, publicznym udostępnieniu modelu. Nadchodzące tygodnie będą kluczowym testem dla Anthropic: czy uda im się zrównoważyć niespotykaną dotąd moc obliczeniową Claude Mythos z wymogami bezpieczeństwa, których domaga się branża i rządy? Jeśli im się to uda, rynek AI czeka ogromne przetasowanie, a użytkownicy otrzymają narzędzia, o których do tej pory mogli tylko marzyć.

#AI #Anthropic #bezpieczeństwoAI #Claude #cyberbezpieczeństwo #innowacje #modeleAI #Mythos #ProjectGlasswing #sztucznaInteligencja

Twój smart home obniży koszty ubezpieczenia. Samsung i Ergo Hestia nagrodzeni za nietypowy projekt

Zalane mieszkanie lub zwarcie instalacji elektrycznej to koszmar każdego właściciela. Co jednak, gdyby sprzęt AGD nie tylko informował o awarii, ale jednocześnie ułatwiał zarządzanie polisą ubezpieczeniową?

Samsung i ERGO Hestia udowadniają, że inteligentny dom może przynieść wymierne korzyści finansowe i zdobywają za to branżowe wyróżnienie.

Ubezpieczenie prosto z aplikacji do zarządzania pralką

Współpraca giganta technologicznego i dużej grupy ubezpieczeniowej opiera się na popularnej platformie SmartThings. Użytkownicy podłączonych do sieci urządzeń AGD marki Samsung zyskują bezpośredni dostęp do specjalnych ofert ubezpieczeniowych przygotowanych przez ERGO Hestię (we współpracy z globalnym reasekuratorem Munich Re).

Samsung stawia na sztuczną inteligencję. Przegląd oferty telewizorów na 2026 rok

Zamiast wypełniać skomplikowane formularze u agenta, cały proces zawarcia umowy został mocno uproszczony i przeniesiony do cyfrowego środowiska. Klienci mogą zarządzać swoją ochroną majątkową dokładnie z tego samego miejsca, z którego na co dzień sterują domową elektroniką.

Prewencja zamiast kosztownej likwidacji szkód

Połączenie rynku smart home z sektorem ubezpieczeń to ważny krok w rozwoju obu branż. Systemy inteligentnego domu potrafią na bieżąco monitorować zagrożenia, takie jak wyciek wody, pojawienie się dymu czy nieautoryzowane otwarcie drzwi, pozwalając na błyskawiczną reakcję i zminimalizowanie strat.

Dla firm ubezpieczeniowych obecność takich czujników oznacza mniejsze ryzyko wypłaty potężnych odszkodowań. Dla samego użytkownika to z kolei szansa na optymalizację kosztów samej polisy. Mamy tu do czynienia z przejściem od tradycyjnego, reaktywnego modelu ubezpieczeń do aktywnej prewencji i zapobiegania szkodom.

Branża docenia nowy rynkowy standard

Inicjatywa łącząca domowe ekosystemy z ubezpieczeniami została właśnie doceniona przez rynek. Redakcja „Gazety Ubezpieczeniowej” przyznała firmom wyróżnienie za innowacyjność.

Nagroda ta potwierdza szerszy trend, który powoli dociera do Polski: urządzenia domowe przestają być tylko gadżetami ułatwiającymi sprzątanie czy gotowanie. Stają się centralnymi hubami informacyjnymi, które na bieżąco dbają o nasze bezpieczeństwo i mogą realnie obniżyć koszty utrzymania nieruchomości.

#ERGOHestia #innowacje #insurtech #inteligentnyDom #MunichRe #Samsung #smartHome #SmartThings #sprzętAgd #ubezpieczenieMieszkania

WAGO = wybór na Twoich zasadach
Dźwignia, przycisk czy narzędzie?

Ty decydujesz, jak działa Twoja aplikacja – szybko, precyzyjnie, z pełną kontrolą.
Dopasuj obsługę do projektu i zyskaj dokładnie to, czego potrzebujesz.

#WAGO #Miniaturyzacja #MasterYourMission #Kompaktowość #PołączeniaPCB #Inżynieria #Innowacje #złącza #Efektywność

Google I/O 2026: największa rewolucja wyszukiwarki od 25 lat. Autonomiczne agenty, dynamiczny interfejs i model Gemini 3.5 Flash

Wyszukiwarka Google, z której każdego dnia korzystają miliardy ludzi, przechodzi właśnie najbardziej radykalną transformację w swojej 25-letniej historii.

Podczas konferencji Google I/O 2026 zapowiedziano koniec ery wpisywania prostych słów kluczowych w wąski, statyczny pasek. Narzędzie staje się potężnym, spersonalizowanym asystentem, napędzanym najnowszym modelem Gemini 3.5 Flash, z którego w Trybie AI aktywnie korzysta już ponad miliard użytkowników miesięcznie.

Oto kluczowe nowości, które w najbliższych miesiącach zmienią sposób, w jaki przeszukujemy internet.

Inteligentne pole wyszukiwania i tryb konwersacyjny

Najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest całkowite przeprojektowanie klasycznego paska wyszukiwania. Nowe, „inteligentne pole” dynamicznie rozszerza się, dając użytkownikowi przestrzeń na wpisywanie skomplikowanych, wielozdaniowych zapytań (promptów). Co więcej, wyszukiwanie przestaje opierać się wyłącznie na tekście – od teraz danymi wejściowymi mogą być obrazy, pliki dokumentów, filmy wideo, a nawet aktywne karty z przeglądarki Chrome.

Google znacząco ulepszyło również tryb konwersacyjny. Użytkownicy mogą zadawać pytania uzupełniające bezpośrednio z poziomu wygenerowanego przez AI podsumowania, zachowując pełen kontekst poprzednich zapytań. Ta funkcja jest już wdrażana na urządzeniach mobilnych i komputerach na całym świecie.

Agenty informacyjne i rezerwacyjne pracujące w tle

Największy technologiczny przeskok dotyczy wprowadzenia do wyszukiwarki tzw. agentów.

  • Agenty informacyjne: zamiast codziennie ręcznie sprawdzać interesujące nas tematy (np. oferty mieszkań o określonych parametrach czy premiery limitowanych butów sportowych), możemy zlecić to zadanie agentowi. Będzie on działał w tle 24 godziny na dobę, nieustannie skanując blogi, media społecznościowe i serwisy informacyjne, aby dostarczyć nam inteligentne podsumowanie i alert w idealnym momencie. Funkcja zadebiutuje latem dla subskrybentów Google AI Pro i Ultra.
  • Agenty rezerwacyjne: to rozwiązanie, które przenosi wyszukiwarkę na nowy poziom. Jeśli poprosimy system o znalezienie prywatnej sali karaoke dla sześciu osób na piątkowy wieczór, wyszukiwarka nie tylko znajdzie miejsce, ale przygotuje linki do natychmiastowej rezerwacji. Co więcej, w przypadku lokalnych usług (remonty, fryzjer, opieka nad zwierzętami), agent będzie mógł samodzielnie zadzwonić do firmy w naszym imieniu, by ustalić szczegóły i dokonać rezerwacji (funkcja testowana od lata w USA).

Antigravity w akcji, czyli kodowanie w locie

Wyszukiwarka Google zyskała zdolność samodzielnego pisania kodu i generowania interfejsów (tzw. kodowanie agentowe). Dzięki wykorzystaniu technologii Antigravity oraz modelu Gemini 3.5 Flash, system zamiast zwykłego tekstu może zwrócić użytkownikowi interaktywną grafikę, dynamiczną tabelę, wykres lub nawet wirtualną symulację stworzoną „w locie”, specjalnie pod konkretne zapytanie. Te generatywne funkcje interfejsu będą dostępne dla wszystkich użytkowników darmowej wersji wyszukiwarki już tego lata.

Idąc krok dalej, Google wprowadza spersonalizowane panele dla długoterminowych projektów. Jeśli planujesz ślub lub organizujesz zaawansowany plan treningowy, wyszukiwarka stworzy dla Ciebie unikalną „mini aplikację” zbierającą w czasie rzeczywistym mapy, prognozy pogody i notatki, do której będziesz mógł wracać przez wiele tygodni.

Personal Intelligence wchodzi na salony (za darmo)

Aby AI było maksymalnie użyteczne, musi rozumieć osobisty kontekst użytkownika. Dlatego Google udostępnia funkcję spersonalizowanej inteligencji (Personal Intelligence) w niemal 200 krajach – i to bez wymogu posiadania płatnej subskrypcji. System pozwala na bezpieczne i w pełni kontrolowane przez użytkownika połączenie wyszukiwarki z Gmailem, Zdjęciami Google, a wkrótce także z Kalendarzem, co pozwoli sztucznej inteligencji na jeszcze trafniejsze odpowiadanie na pytania bazujące na naszym cyfrowym życiu.

#agentyAI #AI #Antigravity #Gemini35Flash #Google #GoogleIO2026 #iMagazine #innowacje #sztucznaInteligencja #technologia #wyszukiwarka

Honor Robot Phone zmierza na rynek. Smartfon z gimbalem i technologią ARRI zadebiutuje jesienią

Wielu obserwatorów branży zakładało, że niezwykły smartfon z wbudowanym mechanizmem śledzenia, o którym pisaliśmy przy okazji targów MWC w Barcelonie, pozostanie jedynie technologiczną ciekawostką. Otóż nie.

Honor postanowił jednak udowodnić, że jest inaczej. Podczas trwającego festiwalu filmowego w Cannes firma nie tylko pozwoliła twórcom na bezpośrednie przetestowanie urządzenia, ale również zdradziła kluczowe informacje dotyczące jego rynkowego debiutu i specyfikacji aparatów.

Koniec z prototypem za szybą

Najważniejsza informacja z francuskiego festiwalu dotyczy harmonogramu. Honor oficjalnie potwierdził, że Robot Phone trafi do sprzedaży w trzecim kwartale 2026 roku (czyli między lipcem a końcem września). To istotne doprecyzowanie, ponieważ wcześniejsze komunikaty wspominały jedynie ogólnikowo o premierze „przed końcem bieżącego roku”. Podczas wcześniejszych imprez (CES oraz MWC) urządzenie było niedostępne do bezpośrednich testów, co rodziło spekulacje o jego wczesnej fazie rozwoju. W Cannes wybrane osoby mogły już wziąć sprzęt do rąk.

Filmowe DNA dzięki współpracy z ARRI

Drugą istotną nowością jest potwierdzenie współpracy z firmą ARRI – legendarnym niemieckim producentem profesjonalnych kamer filmowych, wykorzystywanych przy największych hollywoodzkich produkcjach od kilkunastu lat.

Współpraca ta ma bezpośrednio przełożyć się na jakość rejestrowanego obrazu. Honor zapowiada, że wbudowany w urządzenie fizyczny gimbal (wyposażony w 200-megapikselową matrycę) pozwoli na nagrywanie złożonych, w pełni ustabilizowanych ujęć ze śledzeniem obiektów.

Z kolei inżynierowie ARRI podkreślają, że podstawowe elementy ich autorskiej „nauki o obrazie” (Image Science) zostaną bezpośrednio zintegrowane z oprogramowaniem aparatu Robot Phone’a, co ma zapewnić profesjonalną reprodukcję kolorów i dynamikę tonalną.

Wprowadzenie mechanicznego gimbala do obudowy smartfona to wciąż rozwiązanie niezwykle rzadkie i trudne inżynieryjnie. Pozostaje czekać do jesieni, by sprawdzić, jak technologia ARRI sprawdzi się w codziennym użytkowaniu zrobotyzowanego flagowca Honora.

MWC 2026. HONOR ogłasza smartfon z wbudowanym gimbalem oraz nowego flagowca

#Android #ARRI #Honor #iMagazine #innowacje #mobilnaFotografia #MWC2026 #RobotPhone #smartfony #Wideo

Panele produkują prąd i ratują topniejące rezerwy pitne

Temat instalacji solarnych bywa nużący, ale na świecie powstają projekty znacznie bardziej przemyślane niż zwykłe panele, które widzisz na dachu u sąsiada.

Świetnym przykładem jest technologia pływających ogniw z dalekiej Australii, która oprócz generowania prądu, rozwiązuje problem braku wody – kryzys, który staje się coraz bardziej palący również w Polsce.

Ponieważ jako kraj zmagamy się z ujemnym bilansem wodnym i jesteśmy w europejskiej czołówce państw najbardziej narażonych na susze, warto przyjrzeć się, jak z parującymi zbiornikami radzą sobie inżynierowie na Antypodach.

Symbioza prądu i wody

Skala problemu jest mierzalna. Australijska infrastruktura wodna traci rocznie około 1 z powodu parowania. Przykrycie tafli zbiorników retencyjnych panelami słonecznymi (technologia FPV – floatovoltaics) potrafi zredukować ten proces nawet o połowę.

Co ważne, zacienienie to nie powoduje zakwitów glonów, które często rujnują jakość wody pod tradycyjnymi, całkowicie nieprzepuszczalnymi osłonami. Korzyść jest obustronna. Woda działa jak naturalne chłodziwo dla paneli, co ma kluczowe znaczenie, ponieważ wydajność tradycyjnych ogniw spada wraz ze wzrostem temperatury. Dodatkowo, zastosowanie paneli dwustronnych (bifacjalnych) pozwala na wychwytywanie światła odbitego od powierzchni wody, co podnosi efektywność całej instalacji.

Nowoczesne panele słoneczne tracą moc przez promienie UV. Naukowcy odkryli słabość technologii TOPCon

Globalny trend bez utraty gruntów

Model australijski, widoczny między innymi w zrealizowanym niedawno projekcie w Warrnambool, wpisuje się w szerszy, globalny trend. Instalowanie elektroniki na wodzie eliminuje jedną z największych wad farm solarnych: konieczność zajmowania ogromnych połaci ziemi, która mogłaby służyć rolnictwu.

Podobne inwestycje realizuje już Kalifornia, testując w ramach Projektu Nexus pokrywanie tysięcy kilometrów kanałów irygacyjnych. Liderami tej technologii pozostają jednak państwa azjatyckie. Japonia zaczęła budować pływające elektrownie słoneczne na dużą skalę dekadę temu, a dziś Chiny, Korea Południowa i Indie rywalizują w konstruowaniu instalacji przekraczających setki megawatów mocy.

Inżynieria podwójnych korzyści

Rozwiązania takie jak pływające farmy słoneczne udowadniają, że najciekawsze innowacje nie zawsze wymagają tworzenia przełomowych materiałów w laboratoriach. Czasami wystarczy zmiana środowiska pracy dla znanych już technologii. W tym przypadku połączenie dwóch infrastruktur – energetycznej i wodnej – rozwiązuje problemy obu sektorów.

Miejscowości rolnicze zyskują darmowy prąd do zasilania lokalnych oczyszczalni, a jednocześnie zatrzymują wodę, która w innym wypadku uciekłaby do atmosfery. To doskonały przykład racjonalnego gospodarowania przestrzenią i zasobami.

#Australia #ekologia #energiaOdnawialna #fotowoltaika #iMagazine #infrastruktura #innowacje #OZE #Polska #susza #zmianyKlimatu

Cypr coraz częściej wykorzystuje sztuczną inteligencję w bankach, turystyce i usługach. Eksperci podkreślają jednak, że wyspie nadal brakuje specjalistów IT. #Cypr #Cypr24 #AI #Cyprus #Innowacje

https://www.cypr24.eu/ai-podbija-swiat-cypr-nie-chce-zostac-w-tyle/?utm_source=mastodon&utm_medium=jetpack_social

AI podbija świat. Cypr nie chce zostać w tyle

Sztuczna inteligencja szybko rozwija się także na Cyprze. Microsoft ostrzega jednak przed rosnącą cyfrową przepaścią na świecie.

Cypr24 – Na Cyprze po polsku