Etyka Anarchistyczna #1 Kropotkin audiobook pl

https://szmer.info/post/14637936

Etyka Anarchistyczna #1 Kropotkin audiobook pl - szmer

Etyka Anarchistyczna - pierwszy rozdział książki Piotra Kropotkina w formie audiobooku. YT: https://youtu.be/TCugdja16m8 [https://youtu.be/TCugdja16m8] PT: https://kolektiva.media/w/2b7HELgbp9GD2di7qvoX7B [https://kolektiva.media/w/2b7HELgbp9GD2di7qvoX7B]

Pomóż nam wydać po polsku biografię Marii Nikiforowej! – Wspieraj na Zrzutka.pl

https://szmer.info/post/14582391

Pomóż nam wydać po polsku biografię Marii Nikiforowej! – Wspieraj na Zrzutka.pl - szmer

Z dumą i radością informujemy o rozpoczęciu prac nad wydaniem biografii Marii Nikiforowej, anarchistki walczącej podczas rosyjskiej wojny domowej na początku XXw. Pracujemy więc nad przetłumaczeniem książki Mili Cotlenko "Maria Nikiforova: The Revolution without Delay: The Odyssey of an Anarchist through Ukraine. " wydanej orginalnie po francusku. Mila Cotlenko pisze we wstępie, że niezrozumiałe jest dla niej, pominięcie tak ważnej rewolucjonistki przez historyków anarchizmu takich jak Wolin czy Piotr Arszinow, którzy dużo pisali o walkach na terenie Ukrainy i opisywali głównie działania rewolucjonisty Nestora Machno. Machno natomiast współpracował z Nikiforową i był pod jej dużym wpływem ideologicznym. Co więcej, dodać mogę, że po polsku nie znajdziemy ani jednej (!) biografii kobiety - anarchistki, co uważam osobiście za skandal, jeśli mówimy o ruchu, przynajmniej z nazwy i deklaracji, równościowym. Cotlenko pisze, że podążając śladami Nikiforowej, możemy nie tyle podziwiać jej bohaterskie walki, co uczyć się i wyciągać wnioski na prowadzenie rewolucyjnych działań w zgodzie ze swoimi ideałami, podejmując różne, czasami ciężkie decyzje strategiczne, jak rozpoznawać fałszywych przyjaciół i tworzyć wolnościowe sojusze. Mam nadzieję, że książka ta przyczyni się do pełniejszego zrozumienia anarchistycznej rewolucji w Ukrainie oraz da świadectwo bezkompromisowego i czynnego uczestnictwa kobiet w światowym ruchu anarchistycznym. Książka Cotlenko wydana została po francusku. Jesteśmy w kontakcie z wydawcą i chcemy stworzyć polskie tłumaczenie jeszcze w tym roku. Udało nam się znaleźć tłumaczkę z języka francuskiego, która zgodziła się przetłumaczyć całość po niższej stawce niż komercyjna. Ale jednak i tłumaczenie i wydruk pochłonie spore fundusze. Obecnie mamy odłożoną część kwoty ale potrzebujemy waszego wsparcia aby nasz cel został zrealizowany. Będziemy wdzięczne za każdą złotówkę przekazaną na rzecz stworzenia tej pozycji. Nad książką pracuje międzymiastowy kolektyw związany z Zieloną Gwiazdą z Bielska - Białej, Społecznością Kobiecą Federacji Anarchistycznej Wrocław, Księgarnią Hiszpańską Wrocław i wydawnictwem Katalog Press. https://zrzutka.pl/2z6nvf [https://zrzutka.pl/2z6nvf]

"Uwaga, Anarchista!" Rozdział 1 - Augustin Souchy

https://szmer.info/post/14417190

"Uwaga, Anarchista!" Rozdział 1 - Augustin Souchy - szmer

Rozdział 1: Od nonkonformisty do antimilitarysty Mój ojciec był jednym z pierwszych socjaldemokratów na Śląsku (p. 6). Pewnego dnia – miałem wtedy około ośmiu lat – chłopiec, z którym się bawiłem, nazwał mnie z drwiną i pogardą „socjaldemokratą” (p. 6). Gdy zapytałem matkę, dlaczego to słowo miało być obelgą, położyła tajemniczo palec na ustach i powiedziała mi, że socjaldemokraci byli kiedyś wyjęci spod prawa (p. 6). W 1890 roku, zaledwie dwa lata przed moim narodzeniem, uchylono tak zwane „ustawy antysocjalistyczne” (Sozialistengesetz) (p. 6). Matka opowiadała mi o nękaniu, jakiego doświadczała nasza rodzina, gdy to prawo jeszcze obowiązywało (p. 6). Policja często przychodziła do naszego domu w poszukiwaniu zakazanych pism (p. 6). Jednak nielegalne ulotki, broszury i listy były dobrze ukryte na strychu, a socjalistyczna gazeta była tak zręcznie umieszczona w klatce dla ptaków, że stróże prawa nigdy niczego nie znaleźli (p. 6). Po klęsce rewolucji rosyjskiej w 1905 roku do naszego nadgranicznego miasta, Raciborza, przybyli rewolucjoniści z „Królestwa Polskiego” – będącego wówczas częścią Imperium Rosyjskiego (p. 6). Wielu z nich odwiedzało nasz dom, a ich opowieści i dyskusje o rewolucji i socjalizmie były dla trzynastoletniego chłopca ważnym wydarzeniem i objawieniem (p. 6). Przed moimi oczami duchowymi urósł nowy świat i od tamtej pory moim marzeniem było zostać rewolucjonistą (p. 6). Nie musiałem długo marzyć: kilka miesięcy później mój starszy brat i ja uczestniczyliśmy w obchodach urodzin cesarza i obaj demonstracyjnie pozostaliśmy na swoich miejscach, podczas gdy śpiewano hymn imperialny „Heil Dir im Siegerkranz” (Chwała Ci w wieńcu zwycięzcy) (pp. 6-7). Zostaliśmy szorstko wyrzuceni z sali (p. 7). Dumni z naszej odwagi, wracając do domu, śpiewaliśmy refren studenckiej pieśni z 1848 roku, którą często słyszeliśmy z ust naszego ojca (p. 7): Jeśli ludzie zapytają cię, co porabia Absalom (Wilhelm), Powiedz im, że już dynda, Lecz nie na sznurze i nie na drzewie, Ale na tym marzeniu o republikańskich Niemczech (p. 7). Nasz uparty opór wywołał wielkie poruszenie i oczywiście miał nieprzyjemny epilog w szkole (p. 7). W kolejnych latach z innych miast przyjeżdżali mówcy socjaldemokratyczni na spotkania i wykłady, których nigdy nie opuszczałem (p. 7). Wydarzenia te były tematem dyskusji przez długie tygodnie (p. 7). Bardzo wyraźnie pamiętam wykład Adolfa Hoffmana, członka parlamentu (p. 7). Jego zjadliwe przerywanie podczas sesji parlamentarnych oraz jego broszura o Dziesięciu Przykazaniach (Dziesięć Przykazań a klasa posiadająca) uczyniły go jednym z najpopularniejszych polityków (p. 7). Nigdy nie przepuścił okazji do dowcipnych i sarkastycznych uwag – „Pan Oldenburg Januschau łże jak najęty” – co przyniosło mu wiele upomnień regulaminowych (p. 7). Klerykalna gazeta Lokalanzeiger opublikowała karykaturę pokazującą go z płonącą pochodnią w jednej ręce i „Biblią Dziesięciu Przykazań” w drugiej, ku przestrodze wszystkich dobrze myślących obywateli (p. 7). Był to jednak najskuteczniejszy efekt propagandowy, jakiego mój ojciec, jeden z organizatorów, mógł sobie życzyć (p. 7). Sala była wypełniona po brzegi, a mówca wyjaśnił słuchaczom drogi i cele socjaldemokracji w prosty, łatwo zrozumiały sposób (p. 7). Jako czternastoletni chłopiec przeczytałem już książkę Augusta Bebela Z mojego życia (p. 7). Bebel cieszył się w naszej rodzinie wielkim szacunkiem (p. 7). Przed wejściem do polityki był mistrzem tokarskim, tak jak mój ojciec (p. 7). Zacząłem czytać bez wybredzania wszelką literaturę socjalistyczną, jaka wpadła mi w ręce (p. 7). Powoli, ale nieubłaganie zacząłem wątpić w nieomylność doktryny chrześcijańskiej i stałem się agnostykiem (p. 7). Proces ten zapoczątkował mój brat Franz, który pewnego niedzielnego poranka namówił mnie do odwiedzenia pomnika Eichendorffa zamiast pójścia do kościoła, jak to mieliśmy w zwyczaju (p. 7). Romantyczna pieśń, którą śpiewaliśmy podczas tej wędrówki, „O doliny szerokie, o góry wyniosłe, o zielone lasy”, była dla nas modlitwą do natury i znaczyła dla naszych dusz więcej niż śpiewanie mistycznych psalmów w kościele (pp. 7-8). Mój ojciec ateista oczywiście pochwalił naszą eskapadę, ale moja katolicka matka udzieliła nam nagany (p. 8). Postanowiliśmy odtąd nic nie mówić w domu (p. 8). Nie mogłem już znieść życia w małym miasteczku (p. 8). Głód wiedzy i żądza przygód sprawiły, że wyjechałem (p. 8). Nocna podróż w przedziale kolejowym czwartej klasy dowiozła mnie do Berlina kosztem 9,50 marki (p. 8). Tutaj znajdował się punkt startowy mojego życia jako działacza: uczestnictwo w spotkaniach, rozdawanie ulotek, dyskusje i nauka (p. 8). Jako syn starego członka partii i socjalista w drugim pokoleniu, ponownie spotkałem Adolfa Hoffmana i zostałem przedstawiony Eduardowi Bernsteinowi, Karlowi Liebknechtowi, Juliusowi Borchardtowi, Clarze Zetkin i innym luminarzom socjaldemokracji (p. 8). Podczas rozmowy, którą odbyłem z Fidusem na święcie przesilenia letniego w Friedrichshagen, wspomniano o eseju Gustava Landauera „Nowa droga ku wspólnocie”; podczas jego lektury na moim duchowym horyzoncie pojawiła się nowa jasna gwiazda (p. 8). Teraz zacząłem czytać dzieła Maxa Stirnera, Eugena Dühringa, Piotra Kropotkina i w ten sposób zapoznałem się z innym wariantem socjalizmu (p. 8). To, co wydało mi się najbardziej pociągające, to przeniesienie odpowiedzialności za realizację socjalizmu z centrum na peryferie, to znaczy z organu ustawodawczego na samych ludzi pracy (p. 8). Stało się dla mnie jasne, że wolność wszystkich można osiągnąć tylko wtedy, gdy opiera się ona na samoświadomości jednostki (p. 8). Jeśli wybrany przedstawiciel przyjmuje odpowiedzialność na kilka lat, jak ma to miejsce w demokracji przedstawicielskiej, samostanowienie ludu staje się fikcją (p. 8). Socjalizm, jak go teraz rozumiałem i jakiego realizacji pragnąłem, powinien stać się – poza rozwiązaniem czystego problemu walki o chleb – praktyczną filozofią społeczną dotyczącą wszystkich aspektów życia wspólnotowego (p. 8). Zacząłem wątpić w całkowitą słuszność aspektu materialistycznego czy ekonomicznego oraz w obiektywny, deterministyczny bieg historii (p. 8). Ponieważ straciłem już wiarę w chrześcijański dogmat, wystąpiłem z kościoła, gdy tylko osiągnąłem pełnoletniość (p. 8). Po tym przyjąłem „monizm”, filozofię szeroko akceptowaną w kręgach postępowych (p. 8). Później, pod wpływem francuskiego filozofa J. H. Boexa-Borela, którego książka o pluralizmie (Le Pluralisme, Essai sur la Discontinuité et l’Héterogenéité des Phenomènes, 1909) wywarła na mnie głębokie wrażenie, odrzuciłem również monizm, ponieważ nie wydawał mi się dawać jasnej odpowiedzi na moje poszukiwanie prawdy (pp. 8-9). Całkowicie porzuciłem zasadę „Jedności” zarówno filozoficznie, jak i politycznie – jeden bóg, jeden kosmiczny motyw przewodni, jeden (wybrany) naród, jeden wódz – na długo przed tym, zanim faszyzm rozwinął z niej swoją totalitarną doktrynę społeczną (p. 9). Nie potrafiłem rozwiązać zagadki wszechświata, ale nie potrafili tego również filozofowie teologiczni i ateistyczni (p. 9). Na spotkaniu wyborczym w Neukölln, gdzie Clara Zetkin zabiegała o głosy na Socjaldemokratyczną Partię, Gustav Landauer wyjaśniał swoje idee dotyczące socjalizmu i postanowiłem pójść za tym drugim (p. 9). Osobowość Gustava Landauera odpowiadała wyobrażeniu, jakie stworzyłem sobie o nim podczas czytania jego książek (p. 9). Jego wysoka sylwetka, wysokie czoło, wizjonerskie oczy i wysoce intelektualne rysy twarzy oprawionej w brodę przypominającą Chrystusa, nadawały mu wyraz wyraźnej charyzmy (p. 9). Dwa lata przed tym spotkaniem, w 1908 roku, on i jego polityczni przyjaciele założyli Federację Socjalistyczną (p. 9). Opierając się na filozofiach Proudhona, Bakunina i Kropotkina, Landauer sformułował jej program (p. 9). Dla niego socjalizm był nowym systemem kulturowym wspieranym przez federacje niezależnych organizacji gospodarczych i komunalnych, wymieniających swoje produkty „sprawiedliwie” między sobą i ostatecznie zastępujących kapitalizm oraz państwo (p. 9). Celem była republika socjalistyczna, która według Landauera była „Anarchią” w pierwotnym sensie tego słowa i „Ładem Federacji przez Wolontariat” (p. 9). To był ten rodzaj socjalizmu, który uważałem za intuicyjnie pociągający (p. 9). Nie było tam formalnej polityki przyjmowania członków, kart członkowskich ani składek (p. 9). Wieczorami pomagałem w centrali przy Wrangelstrasse 34 w Berlinie O przy wysyłce Socjalisty, dwutygodnika redagowanego przez Gustava Landauera (p. 9). Zecer, Max Müller, zajmował się składaniem tekstu w zamian za pokój i utrzymanie, a właściciel małej drukarni, Wilhelm Habicht, wykonywał drukowanie po obniżonej stawce (p. 9). Sam Landauer nie prosił o żadną gratyfikację finansową za swoje teksty (p. 9). Na naszych regularnych wieczornych spotkaniach krzywo patrzono na alkohol i palenie (p. 9). Był wśród nas także młody Serb, który, jak nam opowiadał, głosił ewangelię abstynencji w ogródku piwnym swojego ojca, po czym został wysłany w świat, by rozejrzeć się za „doświadczeniem” (p. 9). Istniało piętnaście lokalnych oddziałów; jeden z nich, nazwany „Akcja”, został założony w Monachium przez Ericha Mühsama (pp. 9-10). Nie byliśmy rewolucjonistami-amatorami, którzy starali się stworzyć nowy porządek społeczny siłą; nie byliśmy też samotnymi marzycielami (p. 10). Opieraliśmy nasze stanowisko na rzeczywistości (p. 10). Naszym zdaniem Socjaldemokratyczna Partia nie spełniła oczekiwań w obliczu najbardziej palących problemów tamtego czasu z powodu swojego dogmatyzmu i oportunizmu (p. 10). Dogmatyczne było jej lekceważenie ruchu spółdzielczego, który główni ideolodzy partii, Karol Marks i Fryderyk Engels, pogardliwie nazywali „burżuazyjnym znachorstwem” (p. 10). Jednak w 1910 roku, gdy Międzynarodowy Kongres Socjalistyczny w Kopenhadze, wykluwając się ze swojej marksistowskiej skorupy, opowiedział się za tworzeniem spółdzielni, niemiecka partia poszła w jego ślady (p. 10). Za oportunistyczne uważaliśmy zaniechanie propagandy antymilitarnej, która miałaby ogromne znaczenie w zmilitaryzowanych Prusach (p. 10). Ponadto zainteresowaliśmy się ruchem reformy rolnej (p. 10). Choć w zakładaniu spółdzielni rolniczych nie widzieliśmy rozwiązania wszystkich bolączek społecznych, uważaliśmy je za fundamentalne modele porządku socjalistycznego (p. 10). Uczestniczyliśmy we wszystkich masowych ruchach na rzecz sprawiedliwości społecznej, postępu kulturowego, a przede wszystkim na rzecz zachowania pokoju (p. 10). Gdy ekspansja światowego handlu doprowadziła do tarć między konkurującymi mocarstwami, symptomy nieuchronnego globalnego konfliktu stawały się coraz bardziej widoczne (p. 10). Pojawienie się niemieckiego okrętu wojennego we francusko-marokańskim mieście portowym Agadir, wojna w Trypolisie między Włochami a Turcją, wojny bałkańskie, w których Austro-Węgry i Serbia – ta ostatnia popierana przez Rosję – stanęły naprzeciw siebie, były pewnymi oznakami zbliżającej się katastrofy (p. 10). Ludzie, poprzez akcję bezpośrednią, mogli zabezpieczyć zachowanie pokoju (p. 10). Krajem, w którym należało podjąć inicjatywę akcji bezpośredniej, krajem o największym potencjale wojennym, były Niemcy (p. 10). Od partii nacjonalistycznych nie oczekiwano oczywiście żadnego zdecydowanego zaangażowania na rzecz pokoju (p. 10). Zainicjowanie działań należałoby do Socjaldemokratycznej Partii, reprezentowanej w Reichstagu przez znaczną liczbę posłów oraz ściśle powiązanej i popieranej przez wszechpotężne związki zawodowe (p. 10). Jaka jednak była postawa partii w obliczu tych brzemiennych w skutki problemów? (p. 10) Na Kongresie Socjalistów w Stuttgarcie w 1907 roku francuski antymilitarysta Gustave Hervé zainicjował dyskusję na temat działań antywojennych mających zapobiec wojnie, przede wszystkim o najskuteczniejszym działaniu – strajku generalnym (p. 11). Niemieccy socjaldemokraci byli w opozycji (p. 11). Dla nich „strajk generalny” był niczym innym jak „generalnym nonsensem” (p. 11). W niektórych kręgach marksistowskich głoszono dogmatyczne podejście, że wojna była koniecznym następstwem kapitalizmu i można jej zapobiec jedynie przez ustanowienie porządku socjalistycznego (p. 11). Socjaldemokratyczna Partia będzie bronić „Ojczyzny” przed każdym atakiem sił zewnętrznych, zwłaszcza ze strony zacofanej i słabo rozwiniętej gospodarczo Rosji (p. 11). To rozumowanie legło u podstaw „socjapatriotyzmu” (p. 11). Szowinistyczne partie podsuwały hasło „Duch narodu niemieckiego będzie zbawieniem świata” (p. 11). Niestety! Dla „socjapatriotów” niemiecki mundur wojskowy był ważniejszy niż międzynarodowe czerwone insygnia… Projekt rezolucji wzywający robotników do akcji bezpośredniej przeciwko wojnie i żądający od socjalistów głosowania przeciwko wypowiedzeniu wojny oraz kredytom wojennym spotkał się z wetem socjaldemokratów (p. 11). Hervé, rozczarowany, zrezygnował, a później sam stał się szowinistą (p. 11). Jedynymi socjaldemokratami opowiadającymi się za działaniem byli Karl Liebknecht i Róża Luksemburg (p. 11). Występ ten powtórzył się na Międzynarodowym Kongresie Socjalistów w Kopenhadze w 1910 roku (p. 11). Tym razem to Anglik Keir Hardie w imieniu swojej partii zaapelował do socjalistów wszystkich krajów o wspólną walkę z wojną i militaryzmem (p. 11). Zaproponował on nie tylko rozbrojenie, ale walkę o całkowitą eliminację mentalności militarnej (p. 11). Rezolucja, sformułowana i przedłożona przez niego oraz Francuza Vaillanta, postulowała międzynarodową kampanię antywojenną oraz strajk generalny robotników przemysłu wojennego i transportu międzynarodowego (p. 11). Ponownie niemieccy socjaldemokraci odrzucili projekt rezolucji, w przeciwieństwie do szwedzkich socjaldemokratów, którzy wykazali pozytywne nastawienie (p. 11). Aby zapobiec rozłamowi w międzynarodówce, projekt poddano pod głosowanie (p. 11). W ten sposób niemieccy socjaldemokraci byli głównymi przeciwnikami konsekwentnej strategii antymilitarnej (p. 11). Bebel z zadumą krytykował w niemieckim Reichstagu błyszczące guziki na tunikach niemieckiej armii, które mogły służyć jako wygodny cel dla wroga (p. 11). Oświadczył również, że on sam – jako stary człowiek, jakim wtedy był – byłby całkowicie gotów chwycić za broń w wojnie przeciwko carskiej Rosji (p. 11). My, młodzi socjaliści, trzymaliśmy jednak stronę naszych francuskich i angielskich przyjaciół (p. 12). Chcieliśmy walczyć z wojną i militaryzmem z całą naszą młodzieńczą energią (p. 12). Federacja Socjalistyczna utworzyła komitet ad hoc w celu przygotowania spotkania robotników, by omówić sposoby i środki realizacji działań na rzecz pokoju (p. 12). Wierzyliśmy również, podobnie jak socjaliści francuscy i angielscy, że strajk generalny jest lepszy niż wojna generalna (p. 12). Byliśmy pewni, że antymilitarna i syndykalistycznie zorientowana francuska klasa robotnicza wykaże solidarność z wszelkimi antywojennymi działaniami zainicjowanymi w Niemczech (p. 12). Pokój na świecie zależał teraz od solidarności niemieckiej i francuskiej klasy robotniczej (p. 12). Gustav Landauer napisał broszurę zatytułowaną Zniesienie wojny przez samostanowienie ludu: Pytania do niemieckich robotników. Wydrukowaliśmy 100 000 egzemplarzy. Jednak przed rozpoczęciem ich dystrybucji informator Prawitz Reimann powiadomił policję, która 4 grudnia 1911 roku skonfiskowała wydrukowane egzemplarze, ponieważ zawierały wezwanie do strajku generalnego. Konfiskata była nielegalna; w przepisach nie było prawa, które zabraniałoby opuszczenia miejsca pracy lub podjęcia strajku. Niemniej jednak wyrok sądu w Berlinie podtrzymał działania policji 25 marta 1912 roku. Broszura pozostała na liście literatury zakazanej, a wszystkie egzemplarze oraz skład drukarski zostały zniszczone. Żadnej osobie nie można było postawić zarzutów ze względu na fakt, że obciążający artykuł był podpisany jako „Anonim”. Dopiero wiele lat później, w 1919 roku, broszura została opublikowana pod nazwiskiem Landauera w tomie jego zebranych esejów zatytułowanym Świadectwo. W tym miejscu chcę zrobić dygresję od przedstawiania kolejnych wydarzeń, aby opowiedzieć o osobistym przeżyciu. 18 marca 1912 roku wraz z kilkoma towarzyszami złożyliśmy wieniec na grobie ofiar masakry z 1848 roku w Friedrichshain (p. 12). Opuszczając cmentarz, zostałem aresztowany przez policję i przesłuchiwany przez wiele godzin w kwaterze głównej (p. 12). Dochodzenie policyjne wykazało, że urodziłem się w Niemczech, byłem zameldowany na policji i nie miałem przeszłości kryminalnej. Następnie zostałem zwolniony z aresztu policyjnego (p. 12). Zostałem aresztowany tylko dlatego, że byłem nowym przybyszem w ruchu i jako taki nie byłem znany policji (p. 12). Choć członkostwo w wolnościowej organizacji socjalistycznej nie było nielegalne, każdy, kto korzystał z tego konstytucyjnego prawa, był obserwowany, kontrolowany i nękany przez policję tego prusko-niemieckiego autorytarnego państwa. W 1912 roku uniknięto przekształcenia konfliktu bałkańskiego w ogólnoeuropejską wojnę. Jednak po zabójstwie austriackiego arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i jego żony przez serbskiego nacjonalistę Principa w Sarajewie 28 czerwca 1914 roku, niebezpieczeństwo konfliktu zbrojnego między europejskimi mocarstwami stało się palące. Teraz brzemienny w skutki test miał ustalić, czy pragnienie pokoju u ludzi przeważy nad szowinistycznym nacjonalizmem, czy idee humanistycznego socjalizmu będą silniejsze niż międzynarodowy interes kapitału. 29 lipca 1914 roku przedstawiciele Międzynarodówki Socjalistycznej spotkali się w Brukseli, aby zająć stanowisko w obliczu zagrożenia nadchodzącą wojną. W toku dyskusji stało się ewidentne, że u niemieckich i austriackich socjaldemokratów uczucie narodowe było znacznie silniejsze niż ich przywiązanie do socjalistycznego internacjonalizmu. Karl Legien, delegat niemieckich związków zawodowych, dał swojemu francuskiemu odpowiednikowi Léonowi Jouhaux jednoznacznie do zrozumienia, że w przypadku wojny niemieccy robotnicy pomaszerują, a nie podejmą strajk, podczas gdy zaledwie kilka dni wcześniej organ prasowy francuskich związków, La Bataille Syndicaliste, opowiedział się za strajkiem generalnym jako środkiem zapobiegania wojnie. W ten sposób Socjaldemokratyczna Partia, najsilniejsza sekcja Międzynarodówki Socjalistycznej, stała się odpowiedzialna za podżeganie do wojny poprzez głosowanie w Reichstagu (reprezentowanym przez 110 deputowanych) za przyznaniem kredytów wojennych. Cztery miesiące później, 2 grudnia, frakcja socjaldemokratyczna w Reichstagu zagłosowała ponownie za dodatkowymi kredytami wojennymi. Tylko Karl Liebknecht i Otto Rühle zgłosili sprzeciw. Później dołączyli do nich inni. Gdy wybuchła wojna, byłem w Wiedniu i odwiedziłem grupę komunistycznych anarchistów założoną przez Rudolfa Grossmana (Pierre’a Ramusa). Choć policja doskonale wiedziała, że był to ruch pokojowych kropotkinowców i tołstojowców, byliśmy poddawani częstemu nękaniu. Wkrótce po wybuchu działań wojennych zostałem aresztowany i deportowany do kraju mojego urodzenia. Moja prawa ręka została skuta kajdankami z lewą ręką towarzysza niedoli. Nawet w nocy nie zdejmowano kajdanek . Po dwóch dniach zostałem przekazany komendantowi garnizonu małego śląskiego miasteczka jako osoba podejrzana . Na nakazie zatrzymania widniała uwaga zapisana wielkimi literami, podkreślona czerwonym atramentem: „UWAGA! ANARCHISTA” . Etykieta ta powinna była zostać naklejona na moje czoło, bo w walizce nie miałem dynamitu. Następnie zostałem przyjęty do szpitala z powodu ostrego, ale niegroźnego stanu serca. Zwolniony na rekonwalescencję, nie wróciłem, aby uniknąć powołania do wojska. Wojna za Cesarza i Ojczyznę nie była moją wojną. Jeszcze kilka słów o Gustavie Landauerze, którego idee są wciąż błędnie rozumiane, ponieważ nie uważał parlamentu za instrument urzeczywistniania socjalizmu. Brakowało mu dwóch cech niezbędnych dla polityka: próżności i pragnienia wygodnego życia. Żył i umarł jako ubogi człowiek. Kiedy Kramer-Badoni nazwał go „prorokiem osobliwego, sentymentalnego anarchizmu”, najwyraźniej nie wiedział, że Landauer był jednym z pierwszych, którzy postulowali ustanowienie ligi narodów dla zabezpieczenia trwałego pokoju. Na Boże Narodzenie 1916 roku wysłał list do ówczesnego prezydenta amerykańskiego, Woodrowa Wilsona, w którym pisał między innymi: W obecnym czasie koniecznością powinno być, aby kraje uczestniczące w tej wojnie, to znaczy wszystkie państwa walczące, a także neutralne, nalegały, w porozumieniu ze swoimi szanownymi wybranymi przedstawicielami, na zapis w traktacie pokojowym, który wzywa – w określonym terminie – do zwołania międzynarodowego kongresu państw. Decyzje tej organizacji powinny być wiążące i powinna ona – niezależnie od tymczasowego traktatu pokojowego – poddać pod swoją jurysdykcję dwie sfery, które niestety dotychczas uważano za wewnętrzne sprawy polityczne każdego państwa, i uczynić je wspólnymi sprawami wszystkich państw: (1) zbrojenia, (2) nadzór nad prawami konstytucyjnymi każdego państwa w celu zagwarantowania przejęcia odpowiedzialności przez cały naród za politykę rządu danego państwa za pomocą bezpiecznych instytucji prawnych. Landauer prosił w tym liście o międzynarodową konferencję rozbrojeniową. Ponowne zbrojenie, jak mówił, nie mogło być jedynie wewnętrzną sprawą polityczną państw, ale powinno być regulowane przez zgodne z prawem instrumenty międzynarodowego kongresu, którego decyzje byłyby wiążące i wykonalne. Nie wiadomo jednak, czy list Landauera kiedykolwiek dotarł do Wilsona . Mimo to kilka tygodni później Wilson ogłosił swój słynny manifest, w którym wyłożył podobne idee. A dwa lata później w Genewie utworzono Ligę Narodów. Rozdział 2: 1914–1919: Dezerter w Skandynawii W starych, dobrych czasach – dobrych tylko dla starszych ludzi opłakujących minione dni swojej młodości – biedni byli biedniejsi, a warunki życia mas były gorsze niż dzisiaj . Jednak przed I wojną światową cieszyliśmy się wolnościami, które teraz utracono . Przed 1914 rokiem każdy mógł podróżować po całej Europie bez żadnego dokumentu tożsamości, pod warunkiem, że posiadał bilet kolejowy lub okrętowy na podróż z kontynentu na kontynent. Paszporty były wymagane jedynie przy podróżach do kolonii lub carskiej Rosji . Po zabójstwie amerykańskiego prezydenta Williama McKinleya przez polskiego anarchistę Leona Czolgosza w 1901 roku podejrzani podróżni przybywający do USA byli dokładnie sprawdzani. Sprawdzani? Gdy niemiecki imigrant został zapytany, czy jest anarchistą i odpowiedział z udawaną naiwnością: „Jestem stolarzem meblowym”, otrzymywał pozwolenie na lądowanie bez większych korowodów . Dzięki tej swobodzie przemieszczania się, która trwała przez pierwszy miesiąc wojny, mogłem bez trudu przedostać się do Szwecji. W Sztokholmie przedstawiono mnie Emilowi Manusowi Swenssonowi, który jako przeciwnik wojny w Szwecji doświadczył tych samych kłopotów, co ja w Prusach . Zignorował wezwanie komisji poborowej . Gdy policja przyszła go zabrać, zawinął się w dywan tak krótki, że wystawały mu nogi . W tym stroju został doprowadzony do koszar, ale zwolniony po krótkim czasie . Pozostaliśmy przyjaciółmi na całe życie .

Duch zniszczenia jest duchem twórczym - Augustin Souchy

https://szmer.info/post/14348637

Anarchia jest ostatecznym celem ludzkości

https://szmer.info/post/14346447

The Anarchist Group In Sudan On Building A Third Line

https://szmer.info/post/14121997

The Anarchist Group In Sudan On Building A Third Line - szmer

Lemmy

Anarchistyczne kalendarium:
Dziś o obchodach Pierwszego Maja, który w wielu krajach jest dniem wolnym od pracy - genezie ustanowienia go jako święta klasy robotniczej i udziale anarchistów w obchodach tego święta.
środa, 19:00, https://pawarotaradio.pl/
Prowadzi: @fa.wolnywroclaw
#anarchizm #1maja
PAWAROTA Radio

Dużo garażowych gitarowych brzmień ze sceny niezależnej, pulsacje, czat i audycje na żywo, sety i mixtape'y z alternatywną muzą. Alternatywa Muzyka Kultura. Rozgłośnia non-profit. garagerock, garagepunk, riotGrrrl, lofi, noiserock, postpunk, altfolk, altjazz, altrap, reggae, ska, dub, industrial, underground & niezal

Pomiędzy Chłopami Malatesta audiobook pl

https://szmer.info/post/13810348

Pomiędzy Chłopami Malatesta audiobook pl - szmer

cross-posted from: https://szmer.info/post/13419506 [https://szmer.info/post/13419506] > Errico Malatesta był włoskim anarchistą, który jest znany na całym świecie. > Jego umiejętność pisania prostym językiem oraz aktywne życie sprawiały, że docierał (i wciąż dociera!) do milionów osób na całym świecie. > > “Pomiędzy Chłopami” to książka prowadzona w formie dialogu pomiędzy dwoma znajomymi wieśniakami - starszym, posłusznym oraz młodszym, nie chcącym się uniżać. > > #anarchizm #malatesta #pomiędzychłopami #rozmowynawsi #książkaoanarchizmie > > > > PT [https://kolektiva.media/w/hrz8kuCsRPXfbES4RqTNsv] > > > YT [https://www.youtube.com/watch?v=ga5rqJfgMIU]

🚨Dość Zakazu Strajków! Czas Na Silne Związki Zawodowe! - Inicjatywa Pracownicza i Piotr Ikonowicz, Warszawa, 01.05.2026

https://szmer.info/post/13789767

1 Maja na Warszawskiej Pradze, Stop Gentryfikacji i Wyzyskowi!✊️ - Związek Syndykalistów Polski, Komitet Obrony Praw Lokatorów i Czarny Sztandar, 01.05.2026

https://szmer.info/post/13789660